Zerknijcie na oświadczenia majątkowe dziesięciu pierwszych lepszych, a znalezionych przeze mnie, europosłów pislandii...
- Ryszard Czarnecki ma na swoich kontach bankowych około 340 tysięcy Euro i niemal 680 tysięcy
zł. (dziennikarz, działacz sportowy)
- Barbara Gosiewska zgromadziła ok. 185 tys. euro i papiery wartościowe na kwotę 326,817 zł.
(absolwentka SGGW)
- Hoc Czasław - 122,507 euro i 153,720 zł. (endokrynolog)
- Marek Jurek - 326,000 zł i 13,500 euro (historyk)
- Krzysztof Kuźmiuk - 345,000 zł, 395,000 USD, 170,000 euro (ekonomista)
- Antoni Legutko - 35,000 zł, 47,000 euro, papiery wartościowe na kwotę 630,000 zł. (profesor nauk humanistycznych)
- Grzegorz Bolesław Piecha - 120,000 euro, 30,000 zł (ginekolog)
- Mariusz Mirosław Piotrowski - 40,000 zł, 20,000 euro, 16,000 franków szwajcarskich (doktor
habilitowany KUL)
- Piotr Tomasz Poręba - 200,000 zł, 160,000 euro (historyk)
- Jadwiga Wiśniewska - 542,000 zł, 170,716 euro (pedagog)
Nie są to dane tajne, to oświadczenia majątkowe dostępne dla wszystkich. Można je sobie zweryfikować...
Nikomu z nich nie zazdroszczę stanów kont bankowych. Zakładam, że taka pani Wiśniewska, pedagog z Myszkowa te nędzne pół bańki odłożyła z bycia myszkowskim pedagogiem, a nędzne 170 tysięcy euro dorzuciła jej teściowa na drobne wydatki. Przy takiej małej myszce jak Jadwinia, akademicki tuz uniwersytetu z Radomia - doktor Kuźmiuk, wiadomo skąd ma kasę. Uniwersytet w Radomiu słynie wszak z kolosalnych pensji. Gosiewska dorobiła się w szkole gospodarstwa wiejskiego, a Piotrowski na KLU-u. Piecha jest ginekologiem i nie ma co dalej rozwijać oczywistego tematu. Ciekawi mnie Czarnecki...
Taki... ni pies... ni wydra. Wieczny działacz. Działa raczej językiem. Śmiem mniemać, że najczęściej między pośladkami pewnego doktora praw ksywa: "Eeee aj dont..." Z zawodu posła.
Składałem już gratulacje wyborcom pisu. Składam je dziś po raz drugi.
Wasze zaburzenia funkcji gruczołów wydzielania wewnętrznego takich jak: nadnerczy, jajników, tarczycy...
A co najważniejsze! Waszych przysadek mózgowych... za jedyne 120 tysięcy euro rozwiąże Hoc Czesław - endokrynolog. Myślę, że warto.
Pieniądze szczęścia nie dają.
wtorek, 22 sierpnia 2017
poniedziałek, 21 sierpnia 2017
Od strusia do strusia
Czasem nie mam ochoty na pisanie. Żyjemy w cywilizacji obrazkowej, której i ja się przecież często poddaję. Zróbmy sobie zatem dziś krótką przerwę od mojej prostackiej prozy i zobaczmy czy zamieszczone poniżej zdjęcia nie mówią o niektórych więcej od stosu najzłośliwszych słów...
Żadne ze zwierzą nie ucierpiało w wyniku publikacji tego wpisu.
sobota, 19 sierpnia 2017
Kolumna Kaczora
Ponoć Jarosław nie pojawił się wczoraj na przymiarce u brata. Czyżby wawelscy
krawce wyciosały mu już cały garnitur? To może czas w niego wskoczyć? Zobaczymy jak leży... Obawiam się jednak, że najważniejsze miasto w historii Polski stałoby wówczas się mekką dla posiadaczy tak zwanego "IQ", na poziomie susła.
Poseł Dżej Kej, jak nikt inny, może poza jakimś tam bogiem, całe dziesięciolecia nauczał samego siebie jak przemawiać do susłów by zmienić je w pantofelki.
Co ciekawe, rzecz się udała. No i mamy pierwszy w historii przykład ładnych paru milionów pantofelków z dowodami tożsamości.
Ba!
Często mających nawet prawa jazdy!
I paszport!
Na szczęście tych ostatnich nie jest wielu i najczęściej okupują oni brukselskie fotele Europarlamentu zżymając się na zbyt wysokie zarobki w ohydnej Unii.
Wróćmy jednak na Wawel...
Może się teraz mylę, ale przypominam sobie tylko jeden przypadek pochówku dwóch braci w tamtejszych kryptach.
Władysław III i Jak Kazimierz.
To tacy królowie z dynastii Wazów, którzy wsławili się tym, że mieli za ojca najgorszego króla w tysiącletniej historii. Tego od kolumny na Placu Zamkowym w Warszawie. Ten zresztą tyż tam leży, ale niech mu tam...
Jest taki stary dowcip...
Co to są mieszane uczucia?
To widok twojej teściowej wpadającej twoim samochodem w nurt rzeki.
Mam teraz mieszane uczucia...
Nie wiem, czy wolałbym zobaczyć obu braci K. w wawelskich kryptach, czy tego jeszcze żyjącego w telewizji. Skłaniam się ku pierwszej opcji, bo telewizji raczej nie oglądam.
Możecie mi zarzucić, że swoimi wpisami o pisie polaryzuję poglądy i skręcam w stronę hejtów. Możecie mieć do mnie pretensje o pracę nad znienawidzeniem prawicowych formacji...
I będzie to prawda, ale nie przypominam sobie, abym to ja tę pracę rozpoczął. Jestem tylko wkurwionym dzieckiem zmian, które wprowadzają nasz kraj w początki siedemnastego wieku. W czasy, które cholernie bezpośrednio doprowadziły do 123 lat zaborów.
Jak trzeba być głupim, by dziś tego nie widzieć?
Przepraszam, że ja to jednak widzę.
W Polsce ginie rozsądek. A jeżeli poseł Jarosław, po swojej nieuchronnej śmierci, trafi jednak na Wawel, to złożę odpowiednie pismo o pozbawienie mnie polskiego obywatelstwa.
Tak jak zrobił to kiedyś Einstein w hitlerowskich Niemczech.
Wolę być, jak on, obywatelem świata.
Jeżeli czyta mnie teraz jakiś suseł, do którego nie dotarło to co właśnie napisałem, to niech pojmie za żonę posłankę Pawłowicz i da jej tyle seksu, żeby przestała się wyłącznie obżerać.
Bo ja, przez nią, wpadnę niedługo w anoreksję!
krawce wyciosały mu już cały garnitur? To może czas w niego wskoczyć? Zobaczymy jak leży... Obawiam się jednak, że najważniejsze miasto w historii Polski stałoby wówczas się mekką dla posiadaczy tak zwanego "IQ", na poziomie susła.
Poseł Dżej Kej, jak nikt inny, może poza jakimś tam bogiem, całe dziesięciolecia nauczał samego siebie jak przemawiać do susłów by zmienić je w pantofelki.
Co ciekawe, rzecz się udała. No i mamy pierwszy w historii przykład ładnych paru milionów pantofelków z dowodami tożsamości.
Ba!
Często mających nawet prawa jazdy!
I paszport!
Na szczęście tych ostatnich nie jest wielu i najczęściej okupują oni brukselskie fotele Europarlamentu zżymając się na zbyt wysokie zarobki w ohydnej Unii.
Wróćmy jednak na Wawel...
Może się teraz mylę, ale przypominam sobie tylko jeden przypadek pochówku dwóch braci w tamtejszych kryptach.
Władysław III i Jak Kazimierz.
To tacy królowie z dynastii Wazów, którzy wsławili się tym, że mieli za ojca najgorszego króla w tysiącletniej historii. Tego od kolumny na Placu Zamkowym w Warszawie. Ten zresztą tyż tam leży, ale niech mu tam...
Jest taki stary dowcip...
Co to są mieszane uczucia?
To widok twojej teściowej wpadającej twoim samochodem w nurt rzeki.
Mam teraz mieszane uczucia...
Nie wiem, czy wolałbym zobaczyć obu braci K. w wawelskich kryptach, czy tego jeszcze żyjącego w telewizji. Skłaniam się ku pierwszej opcji, bo telewizji raczej nie oglądam.
Możecie mi zarzucić, że swoimi wpisami o pisie polaryzuję poglądy i skręcam w stronę hejtów. Możecie mieć do mnie pretensje o pracę nad znienawidzeniem prawicowych formacji...
I będzie to prawda, ale nie przypominam sobie, abym to ja tę pracę rozpoczął. Jestem tylko wkurwionym dzieckiem zmian, które wprowadzają nasz kraj w początki siedemnastego wieku. W czasy, które cholernie bezpośrednio doprowadziły do 123 lat zaborów.
Jak trzeba być głupim, by dziś tego nie widzieć?
Przepraszam, że ja to jednak widzę.
W Polsce ginie rozsądek. A jeżeli poseł Jarosław, po swojej nieuchronnej śmierci, trafi jednak na Wawel, to złożę odpowiednie pismo o pozbawienie mnie polskiego obywatelstwa.
Tak jak zrobił to kiedyś Einstein w hitlerowskich Niemczech.
Wolę być, jak on, obywatelem świata.
Jeżeli czyta mnie teraz jakiś suseł, do którego nie dotarło to co właśnie napisałem, to niech pojmie za żonę posłankę Pawłowicz i da jej tyle seksu, żeby przestała się wyłącznie obżerać.
Bo ja, przez nią, wpadnę niedługo w anoreksję!
czwartek, 17 sierpnia 2017
Duda rządzi, Duda radzi, Duda nidy Was nie zdradzi...
Doczytałem się, że prezydenciunio nasz najmilejszy mianował trójkę nieboszczyków na stopnień generała, a jednego nieboszczyka zrobił kontradmirałem. Nominowanych na uroczystościach nie było i nie mogli powiedzieć gdzie owe nominacje mają. Dobra zmiana rozszerza kręgi swoich wpływów poza granice świata doczesnego. Tylko patrzeć jak Dudzina zrobi Czarnieckiego Hetmanem Wielkim, a Mieszka Pierwszego koronuje na króla. Gustaw Holoubek za rok dostanie pewnie Oscara, Iwaszkiewicz - Order Uśmiechu, a Szymon Kobyliński Pulitzera, za ilustracje do komiksu o Batmanie.
Gdy świat przestanie się zbroić,
A w wojsku zabraknie etatów,
Broń oddamy do hut,
A Antka do domu wariatów.
Duda pojedzie na narty,
Kaczyński nauczy się śpiewać,
Zelnik zostanie premierem,
I pora będzie stąd zwiewać...
Ja zostanę, bo nigdzie...
Nawet na Gwadelupie,
Nikomu nie wytłumaczę
Jak głęboko mam w dupie...
Cały ten polski ambaras,
Szyszkę i panią Straszydło,
I dlaczego potrzeba
Brać na ryby... mydło.
Przepraszam. Tak mi jakoś samo spłynęło. Czasem odzywa się we mnie duch Tuwima, którego Duda nie mianuje "Sprawiedliwym Wśród Narodów Świata" wyłącznie dlatego, że Tuwim był Żydem.
Nie lubię Dudy. Nie trawię pisowskich zakłamańców. Każde pojawienie się któregokolwiek z nich na wizji wzbudza we mnie mordercze instynkty. Ceremonia nominacji nieboszczyków na generałów, na warszawskich Powązkach, była szczytem debilizmu. Czemu ona, do cholery, miała służyć?! Pieprznij się w swój mózg panie Duda! Prezydent nie może być klaunem, a pan, panie Duda, sam się na niego wykreował. I żadne veta tego nie zmienią. Nie oszukasz pan nikogo swoimi żałosnymi próbami udawania niezależności. Byłeś pan, jesteś, i na zawsze zostaniesz, przydupasem pewnego niewydarzonego posła, który ma takie samo pojęcie o świecie, jak o śpiewaniu.
Mam nadzieję, że kiedy, zbliżające się nieuchronnie tornado, powali wreszcie całą pislandię, to nie ocaleją po niej żadne kapliczki ani krzyże. Jakie zostały po śmierci dwóch harcerek z Łodzi.
A teraz, panie Duda, wypij se pan szampana za zdrowie nieboszczyków. Jak kompanionowie Kmicica, w "Potopie".
Błazen!
Gdy świat przestanie się zbroić,
A w wojsku zabraknie etatów,
Broń oddamy do hut,
A Antka do domu wariatów.
Duda pojedzie na narty,
Kaczyński nauczy się śpiewać,
Zelnik zostanie premierem,
I pora będzie stąd zwiewać...
Ja zostanę, bo nigdzie...
Nawet na Gwadelupie,
Nikomu nie wytłumaczę
Jak głęboko mam w dupie...
Cały ten polski ambaras,
Szyszkę i panią Straszydło,
I dlaczego potrzeba
Brać na ryby... mydło.
Przepraszam. Tak mi jakoś samo spłynęło. Czasem odzywa się we mnie duch Tuwima, którego Duda nie mianuje "Sprawiedliwym Wśród Narodów Świata" wyłącznie dlatego, że Tuwim był Żydem.
Nie lubię Dudy. Nie trawię pisowskich zakłamańców. Każde pojawienie się któregokolwiek z nich na wizji wzbudza we mnie mordercze instynkty. Ceremonia nominacji nieboszczyków na generałów, na warszawskich Powązkach, była szczytem debilizmu. Czemu ona, do cholery, miała służyć?! Pieprznij się w swój mózg panie Duda! Prezydent nie może być klaunem, a pan, panie Duda, sam się na niego wykreował. I żadne veta tego nie zmienią. Nie oszukasz pan nikogo swoimi żałosnymi próbami udawania niezależności. Byłeś pan, jesteś, i na zawsze zostaniesz, przydupasem pewnego niewydarzonego posła, który ma takie samo pojęcie o świecie, jak o śpiewaniu.
Mam nadzieję, że kiedy, zbliżające się nieuchronnie tornado, powali wreszcie całą pislandię, to nie ocaleją po niej żadne kapliczki ani krzyże. Jakie zostały po śmierci dwóch harcerek z Łodzi.
A teraz, panie Duda, wypij se pan szampana za zdrowie nieboszczyków. Jak kompanionowie Kmicica, w "Potopie".
Błazen!
wtorek, 15 sierpnia 2017
Weekend
Mam nadzieję, że ostatnie cztery dni nie zawracaliście sobie tyłków ślęczeniem przed telewizorami i masakrowaniem wzroku kolejnymi odsłonami gęb pisowskich debili, a wyjechaliście nad morze, lub inne wody, celem przepłukania w jakimś nurcie rodzinnych klejnotów i złapania odrobiny słońca? Jeżeli jednak wolicie się wkurzać na telewizor... hmmm... można i tak. Tylko po co?
Ja, ilekroć mam okazję wyrwać się szarej jak skóra słonia Łodzi, robię to bez mrugnięcia okiem i nie pamiętam, abym kiedyś tego żałował. Przecież wylko nad wodą nawet kaczki są ładne.
Zilustruję to zdjęciem...
Tuż obok mnie moczą się wędki, a w cieniu ukryte jest piwko; słoneczko świeci, wiaterek owiewa to co potrzeba i nigdzie w okolicy nie ma nawet radia... Surwiwal to może i nie jest, ale każda godzina na "łonie" warta jest tygodnia z pilotem w ręku i otwartym laptopem.
Nie mam także bladego pojęcia co się w ów, mijający właśnie weekend, wydarzyło, i nie macie nawet bladego pojęcia jak mi z tym dobrze!
Opaliłem się, nawdychałem świeżego powietrza i wróciłem z taką ilością tlenu we krwi, że będę musiał się go pozbywać chyba przez miesiąc.
Nie dowiecie się więc dzisiaj ode mnie tego, co sądzę o najnowszej garsonce Szydłowej, ale zaręczam, że wolałbym zobaczyć w niej jej męża. Kompletnie mnie nie interesuje co powiedział prezydenciunio o czymkolwiek i kto mu na to cokolwiek odpowiedział. Mam głęboko w dupie obchody Cudu nad Wisłą, częstochowskie pielgrzymki i strażackie orkiestry w każdej wsi od wyspy Wolin po Bieszczady.
Wkurza mnie tylko to, że przez trzy dni łowienia ryb złapałem tylko jednego okonia!
Ja, ilekroć mam okazję wyrwać się szarej jak skóra słonia Łodzi, robię to bez mrugnięcia okiem i nie pamiętam, abym kiedyś tego żałował. Przecież wylko nad wodą nawet kaczki są ładne.
Zilustruję to zdjęciem...
Tuż obok mnie moczą się wędki, a w cieniu ukryte jest piwko; słoneczko świeci, wiaterek owiewa to co potrzeba i nigdzie w okolicy nie ma nawet radia... Surwiwal to może i nie jest, ale każda godzina na "łonie" warta jest tygodnia z pilotem w ręku i otwartym laptopem.
Nie mam także bladego pojęcia co się w ów, mijający właśnie weekend, wydarzyło, i nie macie nawet bladego pojęcia jak mi z tym dobrze!
Opaliłem się, nawdychałem świeżego powietrza i wróciłem z taką ilością tlenu we krwi, że będę musiał się go pozbywać chyba przez miesiąc.
Nie dowiecie się więc dzisiaj ode mnie tego, co sądzę o najnowszej garsonce Szydłowej, ale zaręczam, że wolałbym zobaczyć w niej jej męża. Kompletnie mnie nie interesuje co powiedział prezydenciunio o czymkolwiek i kto mu na to cokolwiek odpowiedział. Mam głęboko w dupie obchody Cudu nad Wisłą, częstochowskie pielgrzymki i strażackie orkiestry w każdej wsi od wyspy Wolin po Bieszczady.
Wkurza mnie tylko to, że przez trzy dni łowienia ryb złapałem tylko jednego okonia!
wtorek, 8 sierpnia 2017
Pociąg Antosia
Problem z pisaniem bloga, który ma lekkie ambicje komentowania politycznej rzeczywistości jest taki, że teraźniejszość zbyt szybko przegania możliwości komentatora. Czasem już mam nadzieję, że oto wysforowałem się przed peleton i męczę mięśnie samotną ucieczką pod górę, a już za godzinę Macierewicz ogłasza, że kupuje sobie pociąg-salonkę jak jakiś, kurwa, Mikołaj I. Ponoć chcą do niego strzelać, dlatego mu jest niezbędny pancerny grzechotnik w atłasach. Zresztą... jego miłość do kolejnictwa poznaliśmy kilka lat wstecz, kiedy to spieprzał jak poparzony szczur ze Smoleńska.
Ciut później wybucha oddolna (jakżeby inaczej...) akcja budowy dworku dla nieustającego żałobnika z drabinki. Dziesięć minut potem Czarnecki ogłasza, że wstrzymanie europejskich funduszy dla Polski jest oznaką gigantycznego wzrostu naszej zamożności.
No to nadeszła chyba wreszcie pora zacząć dofinansowywać zubożałe gospodarki Niemiec lub Francji!
Za rok będziemy już pewnie wyżsi od Holendrów, Hiszpania w czołobitnych ukłonach przed Zalewską wypierdzieli ze szkół Don Kichota, Italia "Boską Komedię", Grecja Arystotelesa z Platonem, a zidiociała Szwajcaria odda krzywoustemu spolonizowane wcześniej banki.
I cała Europa przyjmie wreszcie prawdziwy chrzest z rąk ojca Rydzyka. Za drobne dwa ojro od każdego zgniłego Europejczyka na dzień. Na początek.
Chyba na dziś wystarczy tych niusów, bo przecież należy się teraz do nich jakoś odnieść. No to trzeba się za to "WZIĄŚĆ"
- Antek! Jesteś bezpieczny! Jedyny kto chciałby cię wziąść na celownik, to nadepnięta przez ciebie skunksica w rui, ale spoko... Twoja salonka tak daleko nie dojedzie.
- Co do pałacyku dla posła K...
Pomysł godny uwagi! Myślę, że cztery obsrane Toi Toiki na jakimś wysypisku śmieci sprawiłyby kotu prezesa o wiele większy ubaw od stalinowskiego klocka na Żoliborzu.
Sam wódz zaś... cóż, ten na szczęście, nie ma wygórowanych ambicji i wystarczy mu tylko tyle, aby przed swoją niechybną śmiercią, wystrzelać posłów opozycji i dwadzieścia pięć milionów morderców jego braciszka.
- No i mój ulubieniec - Czarnecki.
Człek prosty niczym szyna pod salonką ministra wojny, niepoprawny optymista o inteligencji krzesła, na którym wygrzewa w Europarlamencie swoją dupę.
- Jaki ojciec - taki syn czyli: Morawieccy.
Dwaj bezpośredni potomkowie króla Bolesława Krzywoustego. Obaj jednako głupi. Nic więcej nie mam do dodania.
- Zalewska...
To zdecydowanie ten rodzaj potworów, za którym uganiały się zakute łby średniowiecznych rycerzy. Bezskutecznie.
Jakie to smutne, że nieistniejące przecież potwory mają jednak wpływ na naszą rzeczywistość. Przykładem jest panna Mazurek.
Największą tragedią Polski są wciąż Niemcy. To oni umoczeni są w sprawę chrztu Polski, pierwszej koronacji, bitwy pod Cedynią i protoplastów Donalda Tuska. Zmiana jest zatem konieczna. Na szczęście pałeczkę przejmuje redemptorysta Rydzyk. Capo di tutti capi toruńskiej mafii, który do łóżek niewiernych podkłada biblię zamiast końskich głów. Potencjalny następca papieża, który nie pozwala całować się rękę.
Byle komu.
Mamy, w mordę, potencjał! Już w następnej kadencji pisu co i rusz będą do nas przybywać tabuny Orbanów, Erdoganów i Łukaszenek celem namaszczenia swoich głów świętymi dłońmi ojca Tadeusza.
A wszyscy przyjadą salonką Macierewicza.
Jak to fajnie, że mogę tego nie doczekać.
Ciut później wybucha oddolna (jakżeby inaczej...) akcja budowy dworku dla nieustającego żałobnika z drabinki. Dziesięć minut potem Czarnecki ogłasza, że wstrzymanie europejskich funduszy dla Polski jest oznaką gigantycznego wzrostu naszej zamożności.
No to nadeszła chyba wreszcie pora zacząć dofinansowywać zubożałe gospodarki Niemiec lub Francji!
Za rok będziemy już pewnie wyżsi od Holendrów, Hiszpania w czołobitnych ukłonach przed Zalewską wypierdzieli ze szkół Don Kichota, Italia "Boską Komedię", Grecja Arystotelesa z Platonem, a zidiociała Szwajcaria odda krzywoustemu spolonizowane wcześniej banki.
I cała Europa przyjmie wreszcie prawdziwy chrzest z rąk ojca Rydzyka. Za drobne dwa ojro od każdego zgniłego Europejczyka na dzień. Na początek.
Chyba na dziś wystarczy tych niusów, bo przecież należy się teraz do nich jakoś odnieść. No to trzeba się za to "WZIĄŚĆ"
- Antek! Jesteś bezpieczny! Jedyny kto chciałby cię wziąść na celownik, to nadepnięta przez ciebie skunksica w rui, ale spoko... Twoja salonka tak daleko nie dojedzie.
- Co do pałacyku dla posła K...
Pomysł godny uwagi! Myślę, że cztery obsrane Toi Toiki na jakimś wysypisku śmieci sprawiłyby kotu prezesa o wiele większy ubaw od stalinowskiego klocka na Żoliborzu.
Sam wódz zaś... cóż, ten na szczęście, nie ma wygórowanych ambicji i wystarczy mu tylko tyle, aby przed swoją niechybną śmiercią, wystrzelać posłów opozycji i dwadzieścia pięć milionów morderców jego braciszka.
- No i mój ulubieniec - Czarnecki.
Człek prosty niczym szyna pod salonką ministra wojny, niepoprawny optymista o inteligencji krzesła, na którym wygrzewa w Europarlamencie swoją dupę.
- Jaki ojciec - taki syn czyli: Morawieccy.
Dwaj bezpośredni potomkowie króla Bolesława Krzywoustego. Obaj jednako głupi. Nic więcej nie mam do dodania.
- Zalewska...
To zdecydowanie ten rodzaj potworów, za którym uganiały się zakute łby średniowiecznych rycerzy. Bezskutecznie.
Jakie to smutne, że nieistniejące przecież potwory mają jednak wpływ na naszą rzeczywistość. Przykładem jest panna Mazurek.
Największą tragedią Polski są wciąż Niemcy. To oni umoczeni są w sprawę chrztu Polski, pierwszej koronacji, bitwy pod Cedynią i protoplastów Donalda Tuska. Zmiana jest zatem konieczna. Na szczęście pałeczkę przejmuje redemptorysta Rydzyk. Capo di tutti capi toruńskiej mafii, który do łóżek niewiernych podkłada biblię zamiast końskich głów. Potencjalny następca papieża, który nie pozwala całować się rękę.
Byle komu.
Mamy, w mordę, potencjał! Już w następnej kadencji pisu co i rusz będą do nas przybywać tabuny Orbanów, Erdoganów i Łukaszenek celem namaszczenia swoich głów świętymi dłońmi ojca Tadeusza.
A wszyscy przyjadą salonką Macierewicza.
Jak to fajnie, że mogę tego nie doczekać.
piątek, 4 sierpnia 2017
Przystanek Jezus czyli Seksmisja
Zacznę od cytatu.
- "Przystanek Jezus jest po to, żeby młodzież, która zna Pana Jezusa towarzyszyła młodzieży, która być może go nie spotkała w taki bardzo bezpośredni sposób".
Koniec cytatu.
Nikomu, rzecz jasna nie zabraniam się bawić w sposób, który mu najbardziej odpowiada, ale te namolne próby wmawiania wszystkim, że Jezus żyje...
Zaraz, zaraz...
W Hiszpanii żyje pół miliona Jezusów... w USA przeszło dwieście tysięcy. Trochę mnie to dziwi, bo Amerykanie wyprzedzają swoją głupotą resztę świata o kilka lat świetlnych. Czyżby Jezus był Hiszpanem?
"To te urojenia, o których mówił profesor Kuppelweiser!"
Nie zaliczam się już do młodzieży, nie byłem w Hiszpanii, ani w USA. Za żadne ziemskie skarby nie pojadę na "Przystanek Jezus" i żadnego boga już nie spotkam. I dobrze, bo o czym miałbym z Jezusem rozmawiać? O ilość jego kretyńskich decyzji? Przecież tych nie da się nawet policzyć! Gdzie ta jego mądrość? Pokażcie mi chociaż jedną. Gdybym był na jego miejscu przekazywałbym swoją naukę na wszystkich kanałach telewizyjnych i radiowych. Jedno jego zdanie zmieniłoby losy świata, ale on woli wysługiwać ludźmi, którzy go ośmieszają. W tym ma się przejawiać ta jego mądrość? Pokazywać wszystkim jacy głupole mówią za niego? Ja bym na to nie pozwolił.
A może tak zwyczajnie przyznajmy wreszcie, że owszem, dawno temu żył taki człowiek, pewnie nawet niegłupi, ale już dawno go nie ma. I szlus!
Wydaje się proste, ale z czegóż by wówczas żyło pół miliona księży i siedemset tysięcy zakonnic?
Może z systematycznie wzrastającej ilości biskupów?
- "O! przepraszam, odbiło mi się plastikiem".
Każdy ma takiego boga na jakiego zasługuje. Ja widocznie nie zasługuję na żadnego i cholernie mi z tym jest dobrze.
Przystanek Jezus to przykład wpieprzania się kleru w każdą sferę życia, w której widzą potencjał dla własnych interesów.
- "Liga broni, liga radzi, liga nigdy was nie zdradzi!"
- "Sekcja specjalna zawsze lojalna!"
Strzeżcie się tej ligi jak diabeł święconej wody, bo wprowadza Was do świata, którym kiedyś zapytacie ze zdziwieniem...
- "A dlaczego nie ma tu okien? A dlaczego nie ma tu klamek?"
I co? Za kilka lat będziemy:
- "Nakłuwać dziewicze jaja… W macicy… Mechanicznie… Jajo o jajo…
- Nie przy jedzeniu, no jak Boga kocham, no!"
Spoko, na to też nie będzie zgody. Oni wolą taką bardziej tradycyjną... metodę... rodem z wczesnego Rokokoko.
Rozumiem Jurka Owsiaka, który, jak mało kto, zasługuje na pokojową nagrodę Nobla. A w dzisiejszym, całkowicie odrealnionym świecie, jest w stanie wznieść się pomiędzy podziały udostępniając Przystanek Woodstock świrom od Jezusa. Mnie na to nie byłoby stać.
Cóż by tu dodać na sam koniec?
Myślałem, że czas mojej hibernacji będzie trwał tylko pięćdziesiąt trzy lata, ale...
- "Miano nas obudzić bez względu na sytuację polityczną, co mnie obchodzi jakaś tam wasza wojna?"
Chyba, że...
- "Maria Curie-Skłodowska nie była kobietą?"
Nie dajcie się zmylić.
Myślenie to nie mamuty i nigdy nie wyginie. Jednak, póki co...
- Ciemność widzę! Ciemność! I te światła w podłodze...
Na szczęście nasi tu jeszcze są...
- "Przystanek Jezus jest po to, żeby młodzież, która zna Pana Jezusa towarzyszyła młodzieży, która być może go nie spotkała w taki bardzo bezpośredni sposób".
Koniec cytatu.
Nikomu, rzecz jasna nie zabraniam się bawić w sposób, który mu najbardziej odpowiada, ale te namolne próby wmawiania wszystkim, że Jezus żyje...
Zaraz, zaraz...
W Hiszpanii żyje pół miliona Jezusów... w USA przeszło dwieście tysięcy. Trochę mnie to dziwi, bo Amerykanie wyprzedzają swoją głupotą resztę świata o kilka lat świetlnych. Czyżby Jezus był Hiszpanem?
"To te urojenia, o których mówił profesor Kuppelweiser!"
Nie zaliczam się już do młodzieży, nie byłem w Hiszpanii, ani w USA. Za żadne ziemskie skarby nie pojadę na "Przystanek Jezus" i żadnego boga już nie spotkam. I dobrze, bo o czym miałbym z Jezusem rozmawiać? O ilość jego kretyńskich decyzji? Przecież tych nie da się nawet policzyć! Gdzie ta jego mądrość? Pokażcie mi chociaż jedną. Gdybym był na jego miejscu przekazywałbym swoją naukę na wszystkich kanałach telewizyjnych i radiowych. Jedno jego zdanie zmieniłoby losy świata, ale on woli wysługiwać ludźmi, którzy go ośmieszają. W tym ma się przejawiać ta jego mądrość? Pokazywać wszystkim jacy głupole mówią za niego? Ja bym na to nie pozwolił.
A może tak zwyczajnie przyznajmy wreszcie, że owszem, dawno temu żył taki człowiek, pewnie nawet niegłupi, ale już dawno go nie ma. I szlus!
Wydaje się proste, ale z czegóż by wówczas żyło pół miliona księży i siedemset tysięcy zakonnic?
Może z systematycznie wzrastającej ilości biskupów?
- "O! przepraszam, odbiło mi się plastikiem".
Każdy ma takiego boga na jakiego zasługuje. Ja widocznie nie zasługuję na żadnego i cholernie mi z tym jest dobrze.
Przystanek Jezus to przykład wpieprzania się kleru w każdą sferę życia, w której widzą potencjał dla własnych interesów.
- "Liga broni, liga radzi, liga nigdy was nie zdradzi!"
- "Sekcja specjalna zawsze lojalna!"
Strzeżcie się tej ligi jak diabeł święconej wody, bo wprowadza Was do świata, którym kiedyś zapytacie ze zdziwieniem...
- "A dlaczego nie ma tu okien? A dlaczego nie ma tu klamek?"
I co? Za kilka lat będziemy:
- "Nakłuwać dziewicze jaja… W macicy… Mechanicznie… Jajo o jajo…
- Nie przy jedzeniu, no jak Boga kocham, no!"
Spoko, na to też nie będzie zgody. Oni wolą taką bardziej tradycyjną... metodę... rodem z wczesnego Rokokoko.
Rozumiem Jurka Owsiaka, który, jak mało kto, zasługuje na pokojową nagrodę Nobla. A w dzisiejszym, całkowicie odrealnionym świecie, jest w stanie wznieść się pomiędzy podziały udostępniając Przystanek Woodstock świrom od Jezusa. Mnie na to nie byłoby stać.
Cóż by tu dodać na sam koniec?
Myślałem, że czas mojej hibernacji będzie trwał tylko pięćdziesiąt trzy lata, ale...
- "Miano nas obudzić bez względu na sytuację polityczną, co mnie obchodzi jakaś tam wasza wojna?"
Chyba, że...
- "Maria Curie-Skłodowska nie była kobietą?"
Nie dajcie się zmylić.
Myślenie to nie mamuty i nigdy nie wyginie. Jednak, póki co...
- Ciemność widzę! Ciemność! I te światła w podłodze...
Na szczęście nasi tu jeszcze są...
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















