- Za PO... - rzecze Jakubiak - dzieci kradły sobie w szkole kanapki, a
to, że dziś już nie kradną, to jest nasze wielkie osiągnięcie
cywilizacyjne!
Fakt, ale większym osiągnięciem naszej cywilizacji jest dopuszczenie do współrządzenia kretynów, którzy wypychają nasz świat w nieznane dotychczas rejony skończonego debilizmu.
Jakubiak jest tu przykładem klinicznym.
Bardzo mnie smuci niestety i to, że internauci z gatunku tych, których wręcz mi nie wypada równać do tego wąsatego ciołka, choćby dlatego, że od zwolenników gorszej zmiany wymagam przynajmniej podstaw inteligencji, za wszelką cenę starają się mu dorównać.
W efekcie jest tak...
Włączam sobie fejsa i zaczynam czytać wpisy na moim profilu ogólnym.
Już na początku trafiam na rodzaj ankiet w stylu:
- Kogo uważasz, za lepszego premiera, Kaczyńskiego czy Tuska?
- Czy Magdalena Ogórek powinna mieć swój program w TVPis? Głosuj teraz!
- Czy Jezus zginął na krzyżu, zabiło go auto na skrzyżowaniu czy uśmiercili Krzyżacy?
- Czy premier Morawiecki powinien podać się do dymisji? Zagłosuj!
Jadę dalej...
Peron dworcowy i dwie stare lochy w czerwonych narzutach z orłem.
- "Bóg daje życie i bóg ma prawo je zabierać!" - słyszę po raz pięciotysięczny. Nie wiem... Mam się z tego pięć tysięcy razy śmiać?
Następna scenka to ksiądz wsadzający do gęby przejeżdżających kierowców opłatki, a tuż poniżej kolejna rewelacja powielona ze sto razy pod rząd.
- Trzy dni żałoby po śmierci Olszewskiego.
Czemu, kurwa, nie cały rok?
Wszak pięć miesięcy jego premierostwa, zakończonego słusznym kopem w dupę, to odpowiednio długo, aby Duduś nakazał opuszczenie narodowej flagi na najbliższy rok co najmniej, a żałoba należy mu się jak rolnikowi kosa! I to jeszcze w obliczu wrażego święta zakochanych!
Przeglądam dalej.
Co drugie opublikowane zdjęcie to rybi pysk Andruszkiewicza, a co piąte to zdjęcie Wałęsy obok
zdjęcia świni.
Reszta to fotki śpiących piesków i reklamy samochodów.
Zaczynam zastanawiać się,
czy w grupach, do których należę, najaktywniej funkcjonują pisowscy
trolle, czy zwykli debile?
Przepraszam...
Bywają także i inne wpisy... Zacytuję kilka z brzegu...
- Miłego Wieczorka Kocham Was Aurelia z Żor.
Ja cię jakoś nie kocham, wybacz...
- Postawiłem po obiedzie klocka Ale mi dobrze i gitara.
Ciebie także jakoś nie kocham po tym wyznaniu. I gitara.
- Skandal w kościele! Ksiądz uprawiał z mężczyzną seks na ołtarzu!
Skandal, że w kościele, czy że na ołtarzu, czy że z mężczyzną? Poproszę o szczegóły.
- Prezydent Sosnowca wygrał internet.
To szczęściarz! Cały?
- Po dzisiejszej "kropce nad i" nie mam wątpliwości, że to przepajac.
Przecudny wpis, o którym od razu wiadomo kto go spłodził. Przegłub.
Aurelko, mnie też kochasz? A czym ja Ci zawiniłem? To nie ja postawiłem tego zapachowego klocka tuż po seksie na ołtarzu, mimo że jestem mężczyzną. Widocznie w przeciwieństwie do księdza.
Nie umiem rozkminić co znaczy, że ktoś wygrał internet, ani słowa "przepajac", ale domyślam się, że chodzi o jakąś wielką sprawę.
Żeby jednak nie było, że jedynie potrafię krytykować to powiem, że bywają także wpisy sensowne. Niestety, nikną one w meandrach kretynizmu i wpierw człek dostanie rozwolnienia nim przeczyta jakiś inteligentny wpis.
Daukszewicz opowiedział kiedyś historię o pewnym baranim łbie, który chrzanił jakieś bzdury przez CB-radio. Po chwili odezwał się inny głos z taką propozycją...
- Te, koleś! Zaraz będziesz przejeżdżał koło Tesco. Jest tam wielki parking. Zatrzymaj się na nim, wejdź do marketu na stoisko z warzywami, połóż swój łeb na wadze i naciśnij przecisk z napisem "Burak".
Możecie się teraz na mnie zacząć obrażać, ale lepsza puenta nie przychodzi mi do głowy.
środa, 13 lutego 2019
sobota, 9 lutego 2019
Kujda idziemy
Ten wielki profesor od Dudusia, który nie wiem jak się nazywa, i ani się śni szukać, rzekł ponoć coś o potrzebie wskrzeszenia partii rodem z PZPR. A po co? Toż pis już mamy, komuchy w rządzie, aparatyczyki u władzy i jeden pierwszy sekretarz. Nie będę tego roztrząsał, bo wszystkie psy o tym szczekają.
Popatrzmy na to z perspektywy historycznej. Bardzo przekornie, ale tak najłatwiej zobrazować podobieństwa i różnice pomiędzy zabitą wiochą, a wiochą zabitą dechami.
- Komuchy doszli do władzy jako potrzeba status quo na ziemiach przydeptanych kopytem Stalina. W zasadzie nie było innego wyjścia.
- Pis jest także realizacją chorego na władzę człowieczka, jednak tu wyjście było. Na przeszkodzie stanęła wrodzona głupota Polaków, która świetnie sprawdza się kiedy do nich strzelają, ale męczy w czasach pokoju.
- Komuchy wychowali twory pokroju Pietrzaka, Wolskiego, tytułowego Kujdę, no i oczywiście braci K... przesiąkniętych nienawiścią, wyhodowanych na gomułkowskiej inteligencji zgorzkniałych i bezrobotnych alfonsach bez szansy na opiekę nad najgłupszą nawet dziwką.
- Pis kultywuje tę tradycję. Różnica w tym, że w pisie głupich dziwek mnogo, co w połączeniu z serwowanym programem edukacji, da nam w przyszłości niezły burdel, bo przecież...
- Komuchy walczyły z analfabetyzmem...
- ... a pis go zaczyna tworzyć od podstaw.
Na szczęście skutecznie pokonuje także nasze zdrowie i jest spora szansa na zmniejszenie populacji do niezbędnego minimum. Bo to i spora część emerytów wymrze, a część żyjących z plusów zapije się z radości na śmierć. Proponowałbym już zaczynać budować żłobki.
- Komuchy je budowali. Tak samo przedszkola i szkoły, a hasło :Tysiąc szkół na tysiąclecie Polski" nie było czczym sloganem.
- Pis umie tylko stawiać schody i nie budować wieżowców.
- Komuchy tak bardzo walczyły z kościołem, że cały kraj obrósł krzyżami.
- Tu są podobieństwa. Pisowskie hasło: "Jeden kościół na jednego mieszkańca" rośnie w siłę, a pedofile nareszcie mogą zająć się tym, co tak naprawdę lubią, w zaciszu swoich ubogich domostw.
- Przydupasy komuchów żyli w Polsce jak pączki w maśle.
- I tutaj mamy pełną zgodność z pisem.
Ponieważ mamy sobotni wieczór i nie bardzo mam ochotę dalej pisać, to tak na koniec...
Pisowska swołoczy.
Wasza inteligencja jest na tak marnym poziomie, że nawet od komuchów musicie się jeszcze wiele nauczyć!
I to było moje słowo na niedzielę.
Popatrzmy na to z perspektywy historycznej. Bardzo przekornie, ale tak najłatwiej zobrazować podobieństwa i różnice pomiędzy zabitą wiochą, a wiochą zabitą dechami.
- Komuchy doszli do władzy jako potrzeba status quo na ziemiach przydeptanych kopytem Stalina. W zasadzie nie było innego wyjścia.
- Pis jest także realizacją chorego na władzę człowieczka, jednak tu wyjście było. Na przeszkodzie stanęła wrodzona głupota Polaków, która świetnie sprawdza się kiedy do nich strzelają, ale męczy w czasach pokoju.
- Komuchy wychowali twory pokroju Pietrzaka, Wolskiego, tytułowego Kujdę, no i oczywiście braci K... przesiąkniętych nienawiścią, wyhodowanych na gomułkowskiej inteligencji zgorzkniałych i bezrobotnych alfonsach bez szansy na opiekę nad najgłupszą nawet dziwką.
- Pis kultywuje tę tradycję. Różnica w tym, że w pisie głupich dziwek mnogo, co w połączeniu z serwowanym programem edukacji, da nam w przyszłości niezły burdel, bo przecież...
- Komuchy walczyły z analfabetyzmem...
- ... a pis go zaczyna tworzyć od podstaw.
Na szczęście skutecznie pokonuje także nasze zdrowie i jest spora szansa na zmniejszenie populacji do niezbędnego minimum. Bo to i spora część emerytów wymrze, a część żyjących z plusów zapije się z radości na śmierć. Proponowałbym już zaczynać budować żłobki.
- Komuchy je budowali. Tak samo przedszkola i szkoły, a hasło :Tysiąc szkół na tysiąclecie Polski" nie było czczym sloganem.
- Pis umie tylko stawiać schody i nie budować wieżowców.
- Komuchy tak bardzo walczyły z kościołem, że cały kraj obrósł krzyżami.
- Tu są podobieństwa. Pisowskie hasło: "Jeden kościół na jednego mieszkańca" rośnie w siłę, a pedofile nareszcie mogą zająć się tym, co tak naprawdę lubią, w zaciszu swoich ubogich domostw.
- Przydupasy komuchów żyli w Polsce jak pączki w maśle.
- I tutaj mamy pełną zgodność z pisem.
Ponieważ mamy sobotni wieczór i nie bardzo mam ochotę dalej pisać, to tak na koniec...
Pisowska swołoczy.
Wasza inteligencja jest na tak marnym poziomie, że nawet od komuchów musicie się jeszcze wiele nauczyć!
I to było moje słowo na niedzielę.
piątek, 8 lutego 2019
Spirala faktur czyli o bogaceniu się
Każdy kto prowadził działalność gospodarczą w Polsce, lub zamierza to zrobić, niech się najpierw zastanowi nad tym wpisem i uważa...
Wyobraźmy sobie, że wykonujemy jakieś zlecenie na kwotę netto 100 tysięcy złotych. Po skończonej pracy wystawiamy fakturę na 123 tysiące brutto.
23 tysiące to VAT, który musimy odprowadzić, czy się to komuś podoba, czy nie. Z pozostałych 100 tysięcy musimy zapłacić zaliczkę na podatek dochodowy. To 18 tysięcy.
Państwo dostaje zatem 41 tysięcy podatków za psi chuj. Nam zostaje 82 tysiące. Zajebiście! Całkiem niezła gablota.
Pomijając inne nasze koszty, które z owych 82 tysięcy robią nam góra połowę, zostaje nam w kieszeni 41 tysięcy. Mamy tyle co państwo. Niech będzie...
A teraz wyobraźmy sobie, że inwestor mówi, że ma to w dupie, nam nie płaci powiedzmy 30 tysięcy i mówi żebyśmy poszli do sądu. Mamy na to już tylko 11 tysięcy ze swoich pieniędzy oraz niezapłacone 41 tysięcy podatków.
Czujecie to?
Nie dość, że inwestorowi możemy skoczyć na pukiel, bo nie ma w Polsce instytucji, która byłaby w stanie wyegzekwować niezapłaconej kwoty, to urząd skarbowy domaga się podatków.
Zanosimy więc w zębach owe pozostałe nam 11 tysięcy i wisimy jeszcze 30, od których natychmiast nalicza się nam odsetki.
Więc ne dość, że nie dostaliśmy 30 tysięcy, to musimy dołożyć swoje 30 z
kapelusza. Tracimy więc nie 30, a 60 tysięcy! Z odsetkami!
Mało tego!
Inwestor najmuje inne firmy, z którymi postępuje tak samo. Z każdej niech ma 30 tysięcy, które inwestuje w swoją firmę. On się rozwija, a naiwniacy idą po zasiłek. Komornicy zabierają im majątki, bo przecież prawo trzeba respektować, podatki zbierać, a głupich mieć w dupie.
Piszę to, bo doświadczyłem w swoim życiu podobnego oszustwa na podobną skalę i zaręczam wszystkim, że nie ma z tego wyjścia. To Wy zawsze będziecie winni, bo państwo nie jest od tego żeby chronić dobrym prawem poszkodowanych.
No, bo co oni mają do oszusta? Płaci przecież podatki, rozwija się, jest przystojny i zawsze przychodzi do skarbówki z czekoladkami.
Takich kocha nasze państwo i to oni, może czasem pośrednio, ale rządzą! To ich stać na rauty dla Kogutów i Tarczyńskich, to oni jeżdżą brykami za pół miliona i połyskują Armanim w błyskach fleszów.
A teraz przełóżcie to sobie na miliard!
Będę się na koniec czepiał przeciwników partii Biedronia, którzy nie mogą przeżyć, skąd ten wziął milion na założenie partii.
Jeżeli nawet go ukradł, w co nie wierzę, to prędzej dołożę mu jeszcze trochę ze swoich zaskórniaków, niż dam złotówkę na kościół.
Szukajcie więc złodziei tam gdzie ich pełno, a jeśli nie wiecie gdzie oni są, to włączcie telewizor. Dobranoc
Wyobraźmy sobie, że wykonujemy jakieś zlecenie na kwotę netto 100 tysięcy złotych. Po skończonej pracy wystawiamy fakturę na 123 tysiące brutto.
23 tysiące to VAT, który musimy odprowadzić, czy się to komuś podoba, czy nie. Z pozostałych 100 tysięcy musimy zapłacić zaliczkę na podatek dochodowy. To 18 tysięcy.
Państwo dostaje zatem 41 tysięcy podatków za psi chuj. Nam zostaje 82 tysiące. Zajebiście! Całkiem niezła gablota.
Pomijając inne nasze koszty, które z owych 82 tysięcy robią nam góra połowę, zostaje nam w kieszeni 41 tysięcy. Mamy tyle co państwo. Niech będzie...
A teraz wyobraźmy sobie, że inwestor mówi, że ma to w dupie, nam nie płaci powiedzmy 30 tysięcy i mówi żebyśmy poszli do sądu. Mamy na to już tylko 11 tysięcy ze swoich pieniędzy oraz niezapłacone 41 tysięcy podatków.
Czujecie to?
Nie dość, że inwestorowi możemy skoczyć na pukiel, bo nie ma w Polsce instytucji, która byłaby w stanie wyegzekwować niezapłaconej kwoty, to urząd skarbowy domaga się podatków.
Zanosimy więc w zębach owe pozostałe nam 11 tysięcy i wisimy jeszcze 30, od których natychmiast nalicza się nam odsetki.
Więc ne dość, że nie dostaliśmy 30 tysięcy, to musimy dołożyć swoje 30 z
kapelusza. Tracimy więc nie 30, a 60 tysięcy! Z odsetkami!
Mało tego!
Inwestor najmuje inne firmy, z którymi postępuje tak samo. Z każdej niech ma 30 tysięcy, które inwestuje w swoją firmę. On się rozwija, a naiwniacy idą po zasiłek. Komornicy zabierają im majątki, bo przecież prawo trzeba respektować, podatki zbierać, a głupich mieć w dupie.
Piszę to, bo doświadczyłem w swoim życiu podobnego oszustwa na podobną skalę i zaręczam wszystkim, że nie ma z tego wyjścia. To Wy zawsze będziecie winni, bo państwo nie jest od tego żeby chronić dobrym prawem poszkodowanych.
No, bo co oni mają do oszusta? Płaci przecież podatki, rozwija się, jest przystojny i zawsze przychodzi do skarbówki z czekoladkami.
Takich kocha nasze państwo i to oni, może czasem pośrednio, ale rządzą! To ich stać na rauty dla Kogutów i Tarczyńskich, to oni jeżdżą brykami za pół miliona i połyskują Armanim w błyskach fleszów.
A teraz przełóżcie to sobie na miliard!
Będę się na koniec czepiał przeciwników partii Biedronia, którzy nie mogą przeżyć, skąd ten wziął milion na założenie partii.
Jeżeli nawet go ukradł, w co nie wierzę, to prędzej dołożę mu jeszcze trochę ze swoich zaskórniaków, niż dam złotówkę na kościół.
Szukajcie więc złodziei tam gdzie ich pełno, a jeśli nie wiecie gdzie oni są, to włączcie telewizor. Dobranoc
środa, 6 lutego 2019
Diabli mnie biorą
Nie komentujcie tego wpisu przed przeczytaniem go do końca!
Tym razem wcale nie na pis.
Powiedzcie mi dlaczego rozpoczęliście tak zmasowany atak na Biedronia? Do niedawna wszyscy piali z zachwytu nad nim jako prezydentem Słupska, a dziś, kiedy założył swoją partię, o której mówił od dawna, staje się pisowską przystawką połykającą głosy niestety... zapyziałych platformersów?
A gdzie są na to jakiekolwiek dowody?
Bardzo się cieszę, że jakaś, na razie bardzo mocno niezidentyfikowana, część Polaków zaufa "Wiośnie" i oleje PO.
I bardzo dobrze, bo to jedynie odświeży nasz kraj i wymusi na ich stetryczałych strukturach intelektualny rozwój.
Może jednak od początku...
Gdyby nie kretyńska pewność siebie ekipy Komorowskiego, Duduś nie byłby dziś prezydentem.
Pierwsze dwa lata rządów pislamii PO przejebało na bezsensownym ustosunkowywaniu się do każdej wypowiedzi każdego pisowskiego durnia.
I proszę mi nie mówić, że było inaczej, bo nie spadłem z Księżyca.
Zatkało ich na dwa lata i jedyne co umieli, to gonić swój ogon.
Na szczęście pojawiły się "czarne parasolki" i sporo innych protestów bez ich udziału. Okazało się wówczas, że Polakom nie jest wcale potrzebna żadna partia, a zdrowy rozsądek.
I nastąpił kolejny błąd, tym razem po stronie Kaczora, który oddelegował na najbardziej eksponowane urzędy największych kretynów, bo kimże innym są choćby Macierewicz i ta wsiowa locha przed Morawieckim?
No i sam cysorz pieprzący przez osiem lat o dochodzeniu do prawdy?
Pis zaczęło podkładać się samo. Doszły do tego kolejne afery i te wszystkie "coś tam +",którymi raczą nas do dzisiaj.
Inteligencja wymaga mądrego rządzenia, a nie rozdawnictwa pieniędzy pierwej je zabierając. Nabrać się na to może wyłącznie skończony głupol żyjący mentalnie w czasach środkowego Gomułki przyodziany, dla niepoznaki, w wyszydełkowanego mohera na bezmyślnym czerepie..
Do tego wszystkiego dołączyła wygłodniała namibijska hiena w koloratce, która prędzej dostane skrętu kiszek z przeżarcia, niż odpuści ostatni kęs i... poszło!
Mamy dwie struktury, które są do niczego.
Częściowo, ale tylko częściowo, rozumiem dzisiejszy strach zagorzałych zwolenników Platformy przed partią Biedronia, bo i oni intelektualnie zatrzymali się po wygraniu wyborów przez pis i srają dziś w swoje gacie przed każdą nowością.
Tylko czy jest to powód do tak gremialnego ataku na "Wiosnę", która ma na swoich sztandarach walkę z kościołem i pisem?
Co z tego, że Biedroń zabiera, ponoć..., głosy "opozycji"?
I bardzo dobrze, bo szeroka koalicja PO, jeśli jest mądra, to zacznie się wreszcie zastanawiać nad tym jak dotrzeć do większej części społeczeństwa prócz tej, na którą może liczyć.
Uświadommy to sobie!
Jeżeli Biedroń jest alternatywą dla obu partii, to ja się cieszę, że taka partia powstała.
Teraz pora na krok Schetyny i innych, aby wysilić mózgi celem pozyskania większej ilości swoich zwolenników.
Jeśli zatem boicie się o nasz kraj, to dajcie szansę nowemu, bo może się okazać, że sama koalicja PO jest wciąż zbyt cienka na pokonanie pisu i obudzimy się jesienią z ręką w nocniku na kolejne lata.
Warto zaryzykować i przestać dręczyć Biedronia.
Zawsze głosowałem na Platformę i jej okolice. Nie zrobię już tego, bo to nie umiem doszukać się jej zasług w obliczu oczywistego kryzysu.
No i wciąż chcą dopłacać klechom do budowy kolejnych kościołów, w których mogą bezkarnie robić ludziom wodę z mózgów.
Platforma nie jest zła, ale stała się swoim własnym reliktem i słuszny kop w dupę wcale jej nie zaszkodzi.
Nawet pomoże!
Została jedna sprawa...
Co się stanie w sytuacji, w której Biedroń okaże się być przystawką Kaczora?
Z jednej strony myślę, że nie jest on na tyle głupi, aby wikłać się w bycie kolejnym podnóżkiem kaczej dupy choćby z tego powodu, że patrzy dużo dalej w przyszłość i wie, że nie tędy droga, a z drugiej...
Jeżeli nie mam dziś racji, to będę pierwszym, który wyrwie mu wątrobę, podsmaży ją na maśle, doda kaszy z cebulką i zje z apetytem.
Póki co mam większy apetyt na wątróbkę ze Schetyny, bo nie cierpię drobiu.
No to teraz możecie się po mnie przejechać do woli. Byle inteligentnie, bo głupoty nie znoszę.
Tym razem wcale nie na pis.
Powiedzcie mi dlaczego rozpoczęliście tak zmasowany atak na Biedronia? Do niedawna wszyscy piali z zachwytu nad nim jako prezydentem Słupska, a dziś, kiedy założył swoją partię, o której mówił od dawna, staje się pisowską przystawką połykającą głosy niestety... zapyziałych platformersów?
A gdzie są na to jakiekolwiek dowody?
Bardzo się cieszę, że jakaś, na razie bardzo mocno niezidentyfikowana, część Polaków zaufa "Wiośnie" i oleje PO.
I bardzo dobrze, bo to jedynie odświeży nasz kraj i wymusi na ich stetryczałych strukturach intelektualny rozwój.
Może jednak od początku...
Gdyby nie kretyńska pewność siebie ekipy Komorowskiego, Duduś nie byłby dziś prezydentem.
Pierwsze dwa lata rządów pislamii PO przejebało na bezsensownym ustosunkowywaniu się do każdej wypowiedzi każdego pisowskiego durnia.
I proszę mi nie mówić, że było inaczej, bo nie spadłem z Księżyca.
Zatkało ich na dwa lata i jedyne co umieli, to gonić swój ogon.
Na szczęście pojawiły się "czarne parasolki" i sporo innych protestów bez ich udziału. Okazało się wówczas, że Polakom nie jest wcale potrzebna żadna partia, a zdrowy rozsądek.
I nastąpił kolejny błąd, tym razem po stronie Kaczora, który oddelegował na najbardziej eksponowane urzędy największych kretynów, bo kimże innym są choćby Macierewicz i ta wsiowa locha przed Morawieckim?
No i sam cysorz pieprzący przez osiem lat o dochodzeniu do prawdy?
Pis zaczęło podkładać się samo. Doszły do tego kolejne afery i te wszystkie "coś tam +",którymi raczą nas do dzisiaj.
Inteligencja wymaga mądrego rządzenia, a nie rozdawnictwa pieniędzy pierwej je zabierając. Nabrać się na to może wyłącznie skończony głupol żyjący mentalnie w czasach środkowego Gomułki przyodziany, dla niepoznaki, w wyszydełkowanego mohera na bezmyślnym czerepie..
Do tego wszystkiego dołączyła wygłodniała namibijska hiena w koloratce, która prędzej dostane skrętu kiszek z przeżarcia, niż odpuści ostatni kęs i... poszło!
Mamy dwie struktury, które są do niczego.
Częściowo, ale tylko częściowo, rozumiem dzisiejszy strach zagorzałych zwolenników Platformy przed partią Biedronia, bo i oni intelektualnie zatrzymali się po wygraniu wyborów przez pis i srają dziś w swoje gacie przed każdą nowością.
Tylko czy jest to powód do tak gremialnego ataku na "Wiosnę", która ma na swoich sztandarach walkę z kościołem i pisem?
Co z tego, że Biedroń zabiera, ponoć..., głosy "opozycji"?
I bardzo dobrze, bo szeroka koalicja PO, jeśli jest mądra, to zacznie się wreszcie zastanawiać nad tym jak dotrzeć do większej części społeczeństwa prócz tej, na którą może liczyć.
Uświadommy to sobie!
Jeżeli Biedroń jest alternatywą dla obu partii, to ja się cieszę, że taka partia powstała.
Teraz pora na krok Schetyny i innych, aby wysilić mózgi celem pozyskania większej ilości swoich zwolenników.
Jeśli zatem boicie się o nasz kraj, to dajcie szansę nowemu, bo może się okazać, że sama koalicja PO jest wciąż zbyt cienka na pokonanie pisu i obudzimy się jesienią z ręką w nocniku na kolejne lata.
Warto zaryzykować i przestać dręczyć Biedronia.
Zawsze głosowałem na Platformę i jej okolice. Nie zrobię już tego, bo to nie umiem doszukać się jej zasług w obliczu oczywistego kryzysu.
No i wciąż chcą dopłacać klechom do budowy kolejnych kościołów, w których mogą bezkarnie robić ludziom wodę z mózgów.
Platforma nie jest zła, ale stała się swoim własnym reliktem i słuszny kop w dupę wcale jej nie zaszkodzi.
Nawet pomoże!
Została jedna sprawa...
Co się stanie w sytuacji, w której Biedroń okaże się być przystawką Kaczora?
Z jednej strony myślę, że nie jest on na tyle głupi, aby wikłać się w bycie kolejnym podnóżkiem kaczej dupy choćby z tego powodu, że patrzy dużo dalej w przyszłość i wie, że nie tędy droga, a z drugiej...
Jeżeli nie mam dziś racji, to będę pierwszym, który wyrwie mu wątrobę, podsmaży ją na maśle, doda kaszy z cebulką i zje z apetytem.
Póki co mam większy apetyt na wątróbkę ze Schetyny, bo nie cierpię drobiu.
No to teraz możecie się po mnie przejechać do woli. Byle inteligentnie, bo głupoty nie znoszę.
poniedziałek, 4 lutego 2019
Dlaczego dajecie się oszukwać?!
Rozumem, że żaden Polak nie lubi być pouczany, no bo przecież jesteśmy narodem wybranym, a co za tym idzie najmądrzejszym, najwspanialszym i każdym innym "naj" z listy auto-pochlebstw, które nie pozwalają nam zasnąć.
Prawda jest niestety inna.
Jesteśmy w czubie bezmyślnych ksenofobów wyżerających na potęgę suplementy i dających robić z siebie wała każdemu, komu przyjdzie na to ochota.
Najlepiej widać to w polityce.
Jakże głośno przyklaskiwano onegdaj Tymińskiemu, jaki hałas towarzyszył przy wyborze Kukiza, kto wreszcie wybrał pis?
Wybaczcie mi mocne słowa, ale byli to wyłącznie kompletni debile!
Skromnie licząc...
Jakieś 40% społeczeństwa.
Wydawałoby się, że to wystarczy, ale nie! Nam głupoty nigdy za wiele.
Cały internet aż się trzęsie w protestach przeciwko próbie morderstwa pani Ogórek. Zidiociała prawica łapczywie podchwyciła temat, a opozycyjne mózgi zbratały się z pisem koalicją.
- No jak tak można!?'
Przecież ta mimoza mało nie wyzionęła ducha w skomasowanym ataku krwiożerczych lewaków na przednią szybę jej gabloty oklejoną trzema karteczkami z napisem: Kłamczucha.
Stuknicie się w swój czerep!
Jeszcze chwila, a karzą nam zacząć płakać nad dolą biednej Pawłowiczówny.
I co?
Też zaczniecie?
Gdzie jest Wasza granica przyzwoitości?
Do niedawna ceniłem posła Budkę. Mówił sensownie i wykazywał pewien dystans. Kto teraz odebrał mu rozum, że nie może zdzierżyć Biedronia i jego partii? Czemu zaczyna gadać o wessaniu "Wiosny" pod skrzydła Platformy?
Strach u dupy!
Plissss!
Ta cała Platforma nie jest żadnym panaceum!
Biedroń też nie jest, ale przyciągnie do siebie wielu z tych, dla których oba rządzące ugrupowania nie mają niczego do zaoferowania.
Mówią, że w każdej społeczności jest 10 % ludzi kochających inaczej, a więc choćby tych. To nie są głupi ludzie; oni pójdą za Biedroniem. No to co komu szkodzi, że mądrzy homoseksualiści poprą Roberta?
Powiem Wam...
Gówno mnie obchodzi, co i kto robi nocami w swoim łóżku. Żadna lesbijka nie jest w niczym gorsza od żadnego zamulonego mohera, wlekącego swój niedomyty tyłek pod Jasną Górę.
Są lepsi, bo znają zapach mydła i umieją czytać ze zrozumieniem.
Kończąc ten krótki wpis...
Żałosne próby przyrównywania tępej pani Ogórkowe do losów równie tępego Samuela Zborowskiego i z Biedronia jakichś rokoszan, jest żałosny i świadczy o intelektualnej słabości.
Obawiam się, że kolejne wybory wygrają zidiociałe mohery spod znaku TKM, ale żadna moja komórka nie przyswaja możliwości, aby mogli oni mieć większość.
Głupota już raz wygrała i wciąż ponosimy jej konsekwencje.
Nie publikujcie więc, do jasnej cholery, swoich traumatycznych wyznań co do losu pani Ogórek i przestańcie się przypieprzać do Biedronia.
Życie to zweryfikuje.
Nie Wy... Tylko historia.
Chyba, że macie na drugie Jarosław.
Uroda to nie wszystko.
Prawda jest niestety inna.
Jesteśmy w czubie bezmyślnych ksenofobów wyżerających na potęgę suplementy i dających robić z siebie wała każdemu, komu przyjdzie na to ochota.
Najlepiej widać to w polityce.
Jakże głośno przyklaskiwano onegdaj Tymińskiemu, jaki hałas towarzyszył przy wyborze Kukiza, kto wreszcie wybrał pis?
Wybaczcie mi mocne słowa, ale byli to wyłącznie kompletni debile!
Skromnie licząc...
Jakieś 40% społeczeństwa.
Wydawałoby się, że to wystarczy, ale nie! Nam głupoty nigdy za wiele.
Cały internet aż się trzęsie w protestach przeciwko próbie morderstwa pani Ogórek. Zidiociała prawica łapczywie podchwyciła temat, a opozycyjne mózgi zbratały się z pisem koalicją.
- No jak tak można!?'
Przecież ta mimoza mało nie wyzionęła ducha w skomasowanym ataku krwiożerczych lewaków na przednią szybę jej gabloty oklejoną trzema karteczkami z napisem: Kłamczucha.
Stuknicie się w swój czerep!
Jeszcze chwila, a karzą nam zacząć płakać nad dolą biednej Pawłowiczówny.
I co?
Też zaczniecie?
Gdzie jest Wasza granica przyzwoitości?
Do niedawna ceniłem posła Budkę. Mówił sensownie i wykazywał pewien dystans. Kto teraz odebrał mu rozum, że nie może zdzierżyć Biedronia i jego partii? Czemu zaczyna gadać o wessaniu "Wiosny" pod skrzydła Platformy?
Strach u dupy!
Plissss!
Ta cała Platforma nie jest żadnym panaceum!
Biedroń też nie jest, ale przyciągnie do siebie wielu z tych, dla których oba rządzące ugrupowania nie mają niczego do zaoferowania.
Mówią, że w każdej społeczności jest 10 % ludzi kochających inaczej, a więc choćby tych. To nie są głupi ludzie; oni pójdą za Biedroniem. No to co komu szkodzi, że mądrzy homoseksualiści poprą Roberta?
Powiem Wam...
Gówno mnie obchodzi, co i kto robi nocami w swoim łóżku. Żadna lesbijka nie jest w niczym gorsza od żadnego zamulonego mohera, wlekącego swój niedomyty tyłek pod Jasną Górę.
Są lepsi, bo znają zapach mydła i umieją czytać ze zrozumieniem.
Kończąc ten krótki wpis...
Żałosne próby przyrównywania tępej pani Ogórkowe do losów równie tępego Samuela Zborowskiego i z Biedronia jakichś rokoszan, jest żałosny i świadczy o intelektualnej słabości.
Obawiam się, że kolejne wybory wygrają zidiociałe mohery spod znaku TKM, ale żadna moja komórka nie przyswaja możliwości, aby mogli oni mieć większość.
Głupota już raz wygrała i wciąż ponosimy jej konsekwencje.
Nie publikujcie więc, do jasnej cholery, swoich traumatycznych wyznań co do losu pani Ogórek i przestańcie się przypieprzać do Biedronia.
Życie to zweryfikuje.
Nie Wy... Tylko historia.
Chyba, że macie na drugie Jarosław.
Uroda to nie wszystko.
sobota, 2 lutego 2019
Seks i polityka
Napisałem kiedyś na moim blogu o Miśku i przeczytało go przeszło siedemdziesiąt tysięcy internautów. Misiek się cieszy powodzeniem z obu stron krat
Nie martwię się przeto o powodzenie Miśka na żadnym dołku.
Mniemam, że jego współwięźniowie niemal kochają się w lekko puszystych i mieńciutkich (proszę mnie nie poprawiać, bo wiem co piszę), dzióbaskach, lubiących panów o lekko schizofrenicznym spojrzeniu.
Ale nawet gdyby ich nie lubił, a moje "insynuacje" okazałyby się być wyssane z palca, to chłop da sobie radę i zapewniam, że zrobi wszystko, aby być tam kochanym.
Życzę mu upojnych nocy w świecie za kratkami. Pewnie niebawem go z pierdla wyciągną, a to, że wyjdzie z roznamiętnioną prostatą, wpłynie bardzo pozytywnie na przebieg jego dalszej kariery opartej na permanentnym klęczeniu.
I co z tego, że tyłem do swojego boga?
Zagalopowałem się, przodem przecież także.
Inna sprawa ma się z posłem Niesiołowskim, który w więzieniu już swoje odbębnił.
O ile jednak, w sprawie Pana Stefana, mogę wypowiadać się jedynie w trybie przypuszczającym, o tyle, co do Miśka, żywię głęboką pewność, że jego kariera oparła się o nagie uda Rydzyka i Macierewicza.
Właściwie to powinien być mi wdzięczny, że poświęciłem mu pewnie z półtorej godziny swojego życia.
Nagonka na Niesiołowskiego jest oczywistą konsekwencją afery K-Tower. Mało kto bowiem zalał tyle sadła za skórę prawicowych trolli, co on. W sumie, tak w skrytości ducha, oczekiwałem na podobną reakcję i wcale mnie ona nie zdziwiła.
Dopóki jednak... choćby najmniejsza część oskarżeń nie okaże się prawdą, dopóty będę ją rozpatrywał wyłącznie w kategorii wrednych pomówień, mających na celu obrzydliwe szkalowanie.
To nie jest żadna polityka. To zwykłe chamstwo, które w normalnym kraju zaowocowałoby poważnymi konsekwencjami.
Ale nie u nas!
Bo, powiem to krótko i dosadnie...
Żyjemy w kompletnie pojebanym kraiku wypełnionym debilami, ksenofobami i skurwysyństwem.
I tu nasuwa mi się przykład wielkiego Glapy i jego sitwy, która umyśliła sobie jak kolejny raz zrobić z nas wałów...
Zarobki pracowników uzależnili od zarobków tego ciula.
Sześćdziesiąt procent...
To co ja bym zrobił na jego miejscu, aby to ominąć?
A dałbym sobie, kurwa mać, milion premii!
A co mi tam!
Sto milionów!
I co? Można?
Nie chcę się nad Wami pastwić, ale jeżeli nie wywalimy tej hołoty w najbliższych wyborach i przyjdzie mi żyć kolejne kilka lat oglądając pisowskie mordy, to ja stąd spierdalam.
Zdecydowanie wolę most nad Tybrem.
I to było moje słowo na niedzielę.
Nie martwię się przeto o powodzenie Miśka na żadnym dołku.
Mniemam, że jego współwięźniowie niemal kochają się w lekko puszystych i mieńciutkich (proszę mnie nie poprawiać, bo wiem co piszę), dzióbaskach, lubiących panów o lekko schizofrenicznym spojrzeniu.
Ale nawet gdyby ich nie lubił, a moje "insynuacje" okazałyby się być wyssane z palca, to chłop da sobie radę i zapewniam, że zrobi wszystko, aby być tam kochanym.
Życzę mu upojnych nocy w świecie za kratkami. Pewnie niebawem go z pierdla wyciągną, a to, że wyjdzie z roznamiętnioną prostatą, wpłynie bardzo pozytywnie na przebieg jego dalszej kariery opartej na permanentnym klęczeniu.
I co z tego, że tyłem do swojego boga?
Zagalopowałem się, przodem przecież także.
Inna sprawa ma się z posłem Niesiołowskim, który w więzieniu już swoje odbębnił.
O ile jednak, w sprawie Pana Stefana, mogę wypowiadać się jedynie w trybie przypuszczającym, o tyle, co do Miśka, żywię głęboką pewność, że jego kariera oparła się o nagie uda Rydzyka i Macierewicza.
Właściwie to powinien być mi wdzięczny, że poświęciłem mu pewnie z półtorej godziny swojego życia.
Nagonka na Niesiołowskiego jest oczywistą konsekwencją afery K-Tower. Mało kto bowiem zalał tyle sadła za skórę prawicowych trolli, co on. W sumie, tak w skrytości ducha, oczekiwałem na podobną reakcję i wcale mnie ona nie zdziwiła.
Dopóki jednak... choćby najmniejsza część oskarżeń nie okaże się prawdą, dopóty będę ją rozpatrywał wyłącznie w kategorii wrednych pomówień, mających na celu obrzydliwe szkalowanie.
To nie jest żadna polityka. To zwykłe chamstwo, które w normalnym kraju zaowocowałoby poważnymi konsekwencjami.
Ale nie u nas!
Bo, powiem to krótko i dosadnie...
Żyjemy w kompletnie pojebanym kraiku wypełnionym debilami, ksenofobami i skurwysyństwem.
I tu nasuwa mi się przykład wielkiego Glapy i jego sitwy, która umyśliła sobie jak kolejny raz zrobić z nas wałów...
Zarobki pracowników uzależnili od zarobków tego ciula.
Sześćdziesiąt procent...
To co ja bym zrobił na jego miejscu, aby to ominąć?
A dałbym sobie, kurwa mać, milion premii!
A co mi tam!
Sto milionów!
I co? Można?
Nie chcę się nad Wami pastwić, ale jeżeli nie wywalimy tej hołoty w najbliższych wyborach i przyjdzie mi żyć kolejne kilka lat oglądając pisowskie mordy, to ja stąd spierdalam.
Zdecydowanie wolę most nad Tybrem.
I to było moje słowo na niedzielę.
piątek, 1 lutego 2019
Przywitanie czyli wejjjjjście smoka
Uchyliły się drzwi plenarnej sali polskiego cyrku, a jego, w mordę, wysokość, ukazała w nim swoje oblicze.
Kim Dzong Od Wież wkroczył, a poseł Pawłowiczówna prawie zemdlała. Butapren odkorkował słoik i walnął siedem haustów zagęszczonego roztworu kauczuku. Z jenota posypały się kudły, a Sobecka, zaglądając zalotnie lewym okiem do prawego, jebła szybki paciorek ku czci wymuszonej masturbacji.
Mazurkównie popękały z radości pięty.
Nawet Krzywy Ryj, który zwykł przemawiać w pozycji świebodzińskiego Jezusa, złożył swe spracowane rączki do oklasków, i cała prawa i sprawiedliwa strona sali wstała jak jeden mąż wiwatując radośnie.
Tymczasem nad Wisłą...
Warszawską Syrenkę opanowała nagła fala nostalgii na wspomnienie niedawnych wyczynów posła Niesiołowskiego i, orientując się, że ją to ani zjeść, ani bzyknąć, popełniła harakiri.
Ale wracajmy do sejmu...
Kej-Tower pokonał już trzy stopnie w dół (nomen omen), kiedy poseł Pawłowiczówna, dławiąc się ostatnim kęsem wietnamsko-buddyjskiej kaczki w ośmiu smakach, zdążyła wyśpiewać mdlejąc:
- O mój wymarzony.
O mój wytęskniony,
Nie wiesz nawet o tym że...
Że zabierzesz ją, jako żonę swą
Hej do Kej-Tower bram!"
I padła... niczym stadnina w Janowie Podlaskim... wydając odgłos jako żywo przypominający ten, którą wydają zwłoki zestrzelonej kaczki uderzającej o ziemię; a wraz z nim pojawił się ów specyficzny zapach kaczego szajsu.
Sala zadrżała.
Niebawem okazało się jednak, że to tylko poseł Pawłowiczówna uderzyła dupskiem o pierwszy kęs zjedzonej właśnie potrawy uwalniając ów, tak pożądany po prawicy, aromat.
I wiwaty się wzmogły, a cysorz pokonał kolejne trzy stopnie (nomen omen), w dół.
Zapyziała część lewostronnych lewaków skamlała wprawdzie nieśmiało...
- De-we-lo-per!
- De-we-lo-per!
... ale, zstępujący na sejmową ziemię duch bezpośredniego potomka Bolesława Chrobrego, schodził coraz niżej.
Nomen omen.
Bo jedynie pismo święta mówi:
"Ostatni będą pierwszymi"
Tylko mnie jakoś chce się ciągle rzygać.
Kim Dzong Od Wież wkroczył, a poseł Pawłowiczówna prawie zemdlała. Butapren odkorkował słoik i walnął siedem haustów zagęszczonego roztworu kauczuku. Z jenota posypały się kudły, a Sobecka, zaglądając zalotnie lewym okiem do prawego, jebła szybki paciorek ku czci wymuszonej masturbacji.
Mazurkównie popękały z radości pięty.
Nawet Krzywy Ryj, który zwykł przemawiać w pozycji świebodzińskiego Jezusa, złożył swe spracowane rączki do oklasków, i cała prawa i sprawiedliwa strona sali wstała jak jeden mąż wiwatując radośnie.
Tymczasem nad Wisłą...
Warszawską Syrenkę opanowała nagła fala nostalgii na wspomnienie niedawnych wyczynów posła Niesiołowskiego i, orientując się, że ją to ani zjeść, ani bzyknąć, popełniła harakiri.
Ale wracajmy do sejmu...
Kej-Tower pokonał już trzy stopnie w dół (nomen omen), kiedy poseł Pawłowiczówna, dławiąc się ostatnim kęsem wietnamsko-buddyjskiej kaczki w ośmiu smakach, zdążyła wyśpiewać mdlejąc:
- O mój wymarzony.
O mój wytęskniony,
Nie wiesz nawet o tym że...
Że zabierzesz ją, jako żonę swą
Hej do Kej-Tower bram!"
I padła... niczym stadnina w Janowie Podlaskim... wydając odgłos jako żywo przypominający ten, którą wydają zwłoki zestrzelonej kaczki uderzającej o ziemię; a wraz z nim pojawił się ów specyficzny zapach kaczego szajsu.
Sala zadrżała.
Niebawem okazało się jednak, że to tylko poseł Pawłowiczówna uderzyła dupskiem o pierwszy kęs zjedzonej właśnie potrawy uwalniając ów, tak pożądany po prawicy, aromat.
I wiwaty się wzmogły, a cysorz pokonał kolejne trzy stopnie (nomen omen), w dół.
Zapyziała część lewostronnych lewaków skamlała wprawdzie nieśmiało...
- De-we-lo-per!
- De-we-lo-per!
... ale, zstępujący na sejmową ziemię duch bezpośredniego potomka Bolesława Chrobrego, schodził coraz niżej.
Nomen omen.
Bo jedynie pismo święta mówi:
"Ostatni będą pierwszymi"
Tylko mnie jakoś chce się ciągle rzygać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






