Nigdy nie będę nawiedzonym ekologiem. Pitolenie ludzi owładniętych ratowaniem nietoperzy na Dolnym Śląsku jedynie mnie irytują, a wynajmowanie ogromnego statku, który przepłynął kilka tysięcy mil tylko po to, aby pięciu brodatych głupoli w sandałach mogło wejść na parę szczebli drabiny innego statku, uważam za debilizm.
Nie chce mi się drążyć tego tematu, ale stopień ich nawiedzenia przekracza zdrowy rozsądek.
Tak jest zresztą we wszystkich działaniach, w których myślenie jest z nim na bakier.
Szlag mnie trafia, kiedy "minister" Szyszko każdy wywiad zaczyna od: "Niech będzie pochwalony...", a jego durna gęba wysyła sygnały:
- Polej Franek, bo zaczyna mi się ściemniać!
Aż chciałoby się dodać:
- Masz Janek! Widzieliśmy już wszystko!
Jestem pewien, że akcja wycinania drzew w śródmieściach każdego z miast zakończy się najdalej za dwa miesiące. Tuż po deweloperskich wpłatach tantiem dla pislandii, i w podzięce za możliwość zbudowania setek nowych domów na gruntach porośniętych dziś drzewami.
Święty "Jan od Stodół" wyjedzie niebawem na kaczych kopach, ale z zasobnym portfelem.
Mam nadzieję, że do tego czasu pozostanie w każdym mieście chociaż jedno drzewo. Tak, żeby psy miały się gdzie wysikać.
Jak się ma morderca lasów do ekologów?
Zobaczcie!
Obelisk znajduje się się na Skwerze Ekologów... W czerwcu 2005 roku
ustawiono tam granitowy głaz narzutowy. Wmurowano w nim 8 tabliczek z
nazwiskami ludzi zasłużonych dla ekologii i ochrony środowiska, którzy
bezinteresownie uświadamiają zwykłym obywatelom jak i rządzącym
zagrożenia powodowane rabunkową eksploatacją zasobów naturalnych ziemi i
nieprzestrzeganiem zasad ochrony środowiska naturalnego. Mniej bystrym obserwatorom polecam zwrócenie uwagi na środkową tabliczkę.
Jak napisałem wczoraj wieczorem...
Jestem po projekcji
"Pokotu". Filmu, który przypomina mi rejowską rozmowę między "Panem,
Wójtem, a Plebanem" z panią Duszejko w roli Alegorii. Chciałbym coś jeszcze dopisać, ale raczej dopowiedzcie sobie resztę sami...
poniedziałek, 27 lutego 2017
niedziela, 26 lutego 2017
To dla Ciebie ten wpis Jarosławie, cysorzu ty mój!
Pewien księżulo w Czarnożyłach (to województwo łódzkie... niestety) stworzył, a potem poświęcił matkę boską oczyszczalni ścieków. Poświęcił także ścieki...
No, gratulacje!
Nieznających tematu uświadamiam, że matka boska rozplingła się po świecie w sposób wręcz niebywały.
Dla przykładu mamy:
- MB Karmiącą
- MB z Lourdes
- MB Gromniczną
- MB Różańcową
- MB Zielną (Polska)
- MB Znakomitą (Kongo)
- MB Korzenną (Czechy)
- MB Częstochowską
- MB z Gwadelupy
- MB Fatimską
- MB Szkaplerzną... Dam się pokroić jak ktoś mi powie, że wie co to szkaplerz...
- MB Śnieżną
- MB Ostrobramską
- MB Piekarską
- MB Licheńską...
I gitara!
Jakby poszukać głębiej, okazałoby się, że co kraj to 10 kolejnych MB. I wcale nie chodzi mi o giga bajty.
Gdzie jaki ksiądz nie wie co zrobić, to stwarza kolejną MB, bo żaden z parafian nie ośmieli się zanegować jej wielkości.
Ciekawostką jest etymologia słowa "parafianin"...
Według słownika wyrazów obcych (Sic! Sic!) to:
- Człowiek bez ogłady, wykształcenia, zacofany, ograniczony...
Wiele można zarzucić klerowi, ale nie to, że są niewykształceni. Kościół zawsze o to dbał i był w intelektualnym czubie. To chyba jedyny walor kościoła, ale także największa ich wada. Nie będę tego rozwijał...
Mam za to plan poprawienia notowań pisu! Kaczka powinna mi dać za to jakiś medal, albo przynajmniej pozwolić wyczyścić swoje jaśniepańskie buty podobnie do mnie nierozgarniętym chamom, proponuję więc stworzyć:
- MB Od Wycinki Stuletnich Buków
- MB Trybunału Konstytucyjnego
- MB Kierowców z Bor
- MB Od Jarosława
- MB Macierewiczową
- MB Ziobrową
- MB Pawłowiczową
- MB Sasinową
- MB Od Pigułki: "Dzień Po"
- MB Od Całej Reszty, Której Nie Wymieniłem
Aby zaś zamknąć jadaczki niewiernym...
- MB Ateistyczną
A ja zrobię sobie Dzień w Spa.
Amen
No, gratulacje!
Nieznających tematu uświadamiam, że matka boska rozplingła się po świecie w sposób wręcz niebywały.
Dla przykładu mamy:
- MB Karmiącą
- MB z Lourdes
- MB Gromniczną
- MB Różańcową
- MB Zielną (Polska)
- MB Znakomitą (Kongo)
- MB Korzenną (Czechy)
- MB Częstochowską
- MB z Gwadelupy
- MB Fatimską
- MB Szkaplerzną... Dam się pokroić jak ktoś mi powie, że wie co to szkaplerz...
- MB Śnieżną
- MB Ostrobramską
- MB Piekarską
- MB Licheńską...
I gitara!
Jakby poszukać głębiej, okazałoby się, że co kraj to 10 kolejnych MB. I wcale nie chodzi mi o giga bajty.
Gdzie jaki ksiądz nie wie co zrobić, to stwarza kolejną MB, bo żaden z parafian nie ośmieli się zanegować jej wielkości.
Ciekawostką jest etymologia słowa "parafianin"...
Według słownika wyrazów obcych (Sic! Sic!) to:
- Człowiek bez ogłady, wykształcenia, zacofany, ograniczony...
Wiele można zarzucić klerowi, ale nie to, że są niewykształceni. Kościół zawsze o to dbał i był w intelektualnym czubie. To chyba jedyny walor kościoła, ale także największa ich wada. Nie będę tego rozwijał...
Mam za to plan poprawienia notowań pisu! Kaczka powinna mi dać za to jakiś medal, albo przynajmniej pozwolić wyczyścić swoje jaśniepańskie buty podobnie do mnie nierozgarniętym chamom, proponuję więc stworzyć:
- MB Od Wycinki Stuletnich Buków
- MB Trybunału Konstytucyjnego
- MB Kierowców z Bor
- MB Od Jarosława
- MB Macierewiczową
- MB Ziobrową
- MB Pawłowiczową
- MB Sasinową
- MB Od Pigułki: "Dzień Po"
- MB Od Całej Reszty, Której Nie Wymieniłem
Aby zaś zamknąć jadaczki niewiernym...
- MB Ateistyczną
A ja zrobię sobie Dzień w Spa.
Amen
piątek, 24 lutego 2017
Jeden kościół na jednego mieszkańca
Alfred Hitchcock powiedział tak: Film jest zły wtedy, jeśli ktokolwiek z publiczności, chociaż na chwilę, może odwrócić oczy od ekranu.
TVP robi coś dokładnie odwrotnego, nawet przez chwilę nie się zerknąć.
Aktorzy marni, scenariusze fatalne, agitka goni agitkę, a w przerwach się modlą. Powinno im się zacząć płacić abonament żeby przestali nadawać.
Z wszystko, czego tknie się pislandia, zaczyna wiać grozą.
Wcale nieźle pamiętam czasy Gierka i staczający się w przepaść PRL, czasy dwóch programów i... słowa Pawlaka z "Kochaj albo rzuć":
"Programów u nas dużo, ale telewizja jedna".
Jestem pewien, że jest to mokre marzenie dzisiejszych rządzących. Może już nie dwa programy, nie te czasy, ludzie przecież lubią oglądać telewizję "Trwam" i "Republikę"... Wystarczy!
Dla elektoratu cycorza próba ogarnięcia takiego natłoku informacji to i tak zbyt wielki wysiłek intelektualny. W sumie można by było zaabonamentować Rydzyka i wszystko stałoby jasne. Ekipa wszak wszędzie ta sama, a oszczędziliby na przejazdach ze stolicy do Warszawy.
Wczoraj wieczorem zaplątał się na mój profil jakiś prawicowy mózg w okularkach chwalący się swoim wizerunkiem w garniturze na tle kilku monitorów z niejasnymi wykresami.
Po serii nudnych komentarzy o intelekcie pewnej koleżanki, z wrodzonym sobie geniuszem dociekł, że należę do KOD-u i wstydzę się to tego przyznać.
Facet ma potencjał.
Należę także do wąskiej grupy astronautów NASA, płacę składki Al Kaidzie i startowałem w Tour de France. Do KOD-u jeszcze nie należę, podobnie jak do SLD, PO, Nowoczesnej i Partii Razem. Nie żebym ich jakoś namiętnie nie lubił, mam zwyczaj nie należeć. Wyokularowany członek partii cysorza był jednak bezwzględny. On wie, że należę i kropka. Zapewne powiedziały mu to jego wykresy.
Pislandia bowiem wie wszystko!
Nareszcie doczekaliśmy czasów wszechwiedzących Übermenschów, pełen szacun!
Ludziska Kochane! Przestańcie wreszcie zajmować się myśleniem!
Nie dla psa kiełbasa. Cysorz Jarosław, poseł Sasin, pani profesor i ten od wycinki stuletnich buków wiedzą od Was lepiej. I musicie się dużo modlić! Najżarliwiej zaś wchodząc na jezdnię...
Bo a nuż któreś z ziemskich wcieleń boga będzie zapierdalało na kolację.
Wracając do Hitchcocka...
"Bez szminki aktorzy stają się mało rozgarniętymi dziećmi".
Naszym aktorom, w ciągnącej się właśnie najnudniejszej noweli wszech czasów, żadna ilość szminki nie pomoże, bo spod niej zawsze będą wyzierać twarze głupich i złośliwych klaunów.
TVP robi coś dokładnie odwrotnego, nawet przez chwilę nie się zerknąć.
Aktorzy marni, scenariusze fatalne, agitka goni agitkę, a w przerwach się modlą. Powinno im się zacząć płacić abonament żeby przestali nadawać.
Z wszystko, czego tknie się pislandia, zaczyna wiać grozą.
Wcale nieźle pamiętam czasy Gierka i staczający się w przepaść PRL, czasy dwóch programów i... słowa Pawlaka z "Kochaj albo rzuć":
"Programów u nas dużo, ale telewizja jedna".
Jestem pewien, że jest to mokre marzenie dzisiejszych rządzących. Może już nie dwa programy, nie te czasy, ludzie przecież lubią oglądać telewizję "Trwam" i "Republikę"... Wystarczy!
Dla elektoratu cycorza próba ogarnięcia takiego natłoku informacji to i tak zbyt wielki wysiłek intelektualny. W sumie można by było zaabonamentować Rydzyka i wszystko stałoby jasne. Ekipa wszak wszędzie ta sama, a oszczędziliby na przejazdach ze stolicy do Warszawy.
Wczoraj wieczorem zaplątał się na mój profil jakiś prawicowy mózg w okularkach chwalący się swoim wizerunkiem w garniturze na tle kilku monitorów z niejasnymi wykresami.
Po serii nudnych komentarzy o intelekcie pewnej koleżanki, z wrodzonym sobie geniuszem dociekł, że należę do KOD-u i wstydzę się to tego przyznać.
Facet ma potencjał.
Należę także do wąskiej grupy astronautów NASA, płacę składki Al Kaidzie i startowałem w Tour de France. Do KOD-u jeszcze nie należę, podobnie jak do SLD, PO, Nowoczesnej i Partii Razem. Nie żebym ich jakoś namiętnie nie lubił, mam zwyczaj nie należeć. Wyokularowany członek partii cysorza był jednak bezwzględny. On wie, że należę i kropka. Zapewne powiedziały mu to jego wykresy.
Pislandia bowiem wie wszystko!
Nareszcie doczekaliśmy czasów wszechwiedzących Übermenschów, pełen szacun!
Ludziska Kochane! Przestańcie wreszcie zajmować się myśleniem!
Nie dla psa kiełbasa. Cysorz Jarosław, poseł Sasin, pani profesor i ten od wycinki stuletnich buków wiedzą od Was lepiej. I musicie się dużo modlić! Najżarliwiej zaś wchodząc na jezdnię...
Bo a nuż któreś z ziemskich wcieleń boga będzie zapierdalało na kolację.
Wracając do Hitchcocka...
"Bez szminki aktorzy stają się mało rozgarniętymi dziećmi".
Naszym aktorom, w ciągnącej się właśnie najnudniejszej noweli wszech czasów, żadna ilość szminki nie pomoże, bo spod niej zawsze będą wyzierać twarze głupich i złośliwych klaunów.
czwartek, 23 lutego 2017
On PAN, ten PAN... same PANY!
Trudno mi nie odnieść się do mojego wczorajszego wpisu...
Jechałem sobie spokojnie samochodem, padał deszcz...
Było zdecydowanie butelkowo, ciśnienie jak u nieboszczyka, "Tok fm" zagłuszały trzeszczące o szybę wycieraczki...
Z tym jechaniem to lekko przesadziłem, Łódź to fabryka korków, więc, w zasadzie, spalałem tylko paliwo.
Nagle doszedł mnie głos cycorza. Podgłośniłem, bo lubię go słuchać...
I usłyszałem...
... Tak, bo jesteśmy panami!
Mój odzew był natychmiastowy.
Wiącha, którą puściłem, powaliłaby stado nosorożców z dwóch kilometrów. Teraz żałuję, że nie miałem włączonego dyktafonu, bo mój stek bluźnierstw zrobiłby na fejsie furorę. To nie był nawet stek, to była cała krowa z kopytami i resztami trawy w gębie.
Seans kuchennej łaciny trwał aż do powrotu do domu. Wreszcie ochłonąłem, na podwórku...
I dotarło do mnie, że nareszcie wylazło z tego diabelskiego pomiota wszystko to, co tak skrzętnie ukrywał od dziesięcioleci; że pokazał wreszcie prawdziwe oblicze i kielich się przelał.
Nie wyobrażam sobie bowiem, aby po takiej deklaracji nie odwróciła się od niego całkiem pokaźna grupa myślących prawicowców, którzy nie czują się poddanymi jego cycorskiej mości, a mieli jedynie zbyt pobłażliwych rodziców.
Nie będę się zbytnio rozwodził nad naukami Freuda, bo kaczym reakcjom znacznie bliżej do śliny psa Pawłowa, ale do mojego, stosunkowo wyważonego przecież wpisu - muszę.
Ilość polubień i komentarzy wręcz zatkała mi komputer. Wiele z nich całkowicie nie nadaje się do publikacji...
Jednak niemal wszystkie Wasze wypowiedzi są miodem na moje serce i szalenie za nie dziękuję. Idzie ich już w tysiące, a ja nie nadążam nawet wszystkich przeczytać. Nawet nie o to chodzi był to zrobił; moje posty traktuję jak tematy, które właśnie Wy rozwijacie. Możliwość wymiany zdań i poglądów jest dla mnie najważniejsza.
Wśród tysięcy przyjaznych wpisów znalazły się jednak dwa, na które muszę odpowiedzieć.
Pewna paniusia stwierdziła otóż, że Hitler był zbyt pobłażliwy, a cysorz tylko mówi, a nie postępuje i patyczkuje się z takimi jak ja (pisownia i składnia to oryginał), a druga to wypowiedź pewnego gitarzysty - historyka, wielkiego znawcę faszystowskich przemówień, który dopatrzył się w moich kilku zdaniach retoryki Goebbelsa, Adolfa i kilku innych nazistów.
Nie jestem wybitnym znawcom tematu. Jeżeli jednak ów gitarzysta - historyk, uczący ponoć dwadzieścia pięć lat historii w jakiejś szkole tak mówi, to szacun.
Moja odpowiedź może zaskoczyć...
Zwracam się zatem z uprzejmą prośbą do tych znawców innych szkolnych przedmiotów, którzy także mają prawicowe przekonania, do rzeczowego ustosunkowania się do poniższych tekstów...
Do polonistów:
Jarek! Ojczyzno ty moja! Ty jesteś jak zdrowie,
Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
Kto cię straci. Dziś chamstwo twe w całej ozdobie
Widzę i komentuję, bo gardzę po tobie.
Do nauczycieli muzyki:
Już mu niosą suknię z welonem,
Już mohery czekają z muzyką,
Głódź do flaszki zamiata ogonem,
Macierewicz przyleciał swym dronem.
Do geografów:
Zaraz za ocean lecę
I nie będę Jarkiem chyba,
Jak nie chwycę wieloryba!
No i jeszcze wyślę Dudę,
By rozpieprzył nam Rospudę
Do katechetów:
Nie domykajmy drzwi,
Klęknijmy uchylając usta,
Może nadejdą sny,
Zapełni się godzina pusta...
Dość, bo najdzie mnie incydent defekacyjny. Dla mało zorientowanych znaczy to tyle,
co sraczka.
-
Jechałem sobie spokojnie samochodem, padał deszcz...
Było zdecydowanie butelkowo, ciśnienie jak u nieboszczyka, "Tok fm" zagłuszały trzeszczące o szybę wycieraczki...
Z tym jechaniem to lekko przesadziłem, Łódź to fabryka korków, więc, w zasadzie, spalałem tylko paliwo.
Nagle doszedł mnie głos cycorza. Podgłośniłem, bo lubię go słuchać...
I usłyszałem...
... Tak, bo jesteśmy panami!
Mój odzew był natychmiastowy.
Wiącha, którą puściłem, powaliłaby stado nosorożców z dwóch kilometrów. Teraz żałuję, że nie miałem włączonego dyktafonu, bo mój stek bluźnierstw zrobiłby na fejsie furorę. To nie był nawet stek, to była cała krowa z kopytami i resztami trawy w gębie.
Seans kuchennej łaciny trwał aż do powrotu do domu. Wreszcie ochłonąłem, na podwórku...
I dotarło do mnie, że nareszcie wylazło z tego diabelskiego pomiota wszystko to, co tak skrzętnie ukrywał od dziesięcioleci; że pokazał wreszcie prawdziwe oblicze i kielich się przelał.
Nie wyobrażam sobie bowiem, aby po takiej deklaracji nie odwróciła się od niego całkiem pokaźna grupa myślących prawicowców, którzy nie czują się poddanymi jego cycorskiej mości, a mieli jedynie zbyt pobłażliwych rodziców.
Nie będę się zbytnio rozwodził nad naukami Freuda, bo kaczym reakcjom znacznie bliżej do śliny psa Pawłowa, ale do mojego, stosunkowo wyważonego przecież wpisu - muszę.
Ilość polubień i komentarzy wręcz zatkała mi komputer. Wiele z nich całkowicie nie nadaje się do publikacji...
Jednak niemal wszystkie Wasze wypowiedzi są miodem na moje serce i szalenie za nie dziękuję. Idzie ich już w tysiące, a ja nie nadążam nawet wszystkich przeczytać. Nawet nie o to chodzi był to zrobił; moje posty traktuję jak tematy, które właśnie Wy rozwijacie. Możliwość wymiany zdań i poglądów jest dla mnie najważniejsza.
Wśród tysięcy przyjaznych wpisów znalazły się jednak dwa, na które muszę odpowiedzieć.
Pewna paniusia stwierdziła otóż, że Hitler był zbyt pobłażliwy, a cysorz tylko mówi, a nie postępuje i patyczkuje się z takimi jak ja (pisownia i składnia to oryginał), a druga to wypowiedź pewnego gitarzysty - historyka, wielkiego znawcę faszystowskich przemówień, który dopatrzył się w moich kilku zdaniach retoryki Goebbelsa, Adolfa i kilku innych nazistów.
Nie jestem wybitnym znawcom tematu. Jeżeli jednak ów gitarzysta - historyk, uczący ponoć dwadzieścia pięć lat historii w jakiejś szkole tak mówi, to szacun.
Moja odpowiedź może zaskoczyć...
Zwracam się zatem z uprzejmą prośbą do tych znawców innych szkolnych przedmiotów, którzy także mają prawicowe przekonania, do rzeczowego ustosunkowania się do poniższych tekstów...
Do polonistów:
Jarek! Ojczyzno ty moja! Ty jesteś jak zdrowie,
Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
Kto cię straci. Dziś chamstwo twe w całej ozdobie
Widzę i komentuję, bo gardzę po tobie.
Do nauczycieli muzyki:
Już mu niosą suknię z welonem,
Już mohery czekają z muzyką,
Głódź do flaszki zamiata ogonem,
Macierewicz przyleciał swym dronem.
Do geografów:
Zaraz za ocean lecę
I nie będę Jarkiem chyba,
Jak nie chwycę wieloryba!
No i jeszcze wyślę Dudę,
By rozpieprzył nam Rospudę
Do katechetów:
Nie domykajmy drzwi,
Klęknijmy uchylając usta,
Może nadejdą sny,
Zapełni się godzina pusta...
Dość, bo najdzie mnie incydent defekacyjny. Dla mało zorientowanych znaczy to tyle,
-
środa, 22 lutego 2017
Szyszko, buk i pszczoły czyli... Nadszyszkownik Cicho
Wszyscy jadą po TW Szyszce, to i ja mogę.
Najpierw jednak, swoim zwyczajem, nadam mu ksywę.
Niech mu będzie: "Strobil".
Zwykle nie przyczepiam się do nazwisk, ale właśnie wymyśliłem dowcip...
- Co sobie pomyślał pewien poseł PO przenosząc się do Kaczora?
- Go! Win!
Natomiast szyszka, w zależności od ujęcia, opisywana jest jako organ skupiający narządy rozrodcze. Tu mamy do czynienia odmianą męską, która, w przeciwieństwie do żeńskiej, nie jest formą złożoną. Zapewne w tym należy upatrywać wycenę stodoły Szyszki na kilkanaście tysięcy zyli. Wszak wyglądała tak:
Jakimś dziwnym trafem, tuż po opadnięciu szyszek, przeistoczyła się w łabędzia...
... 300-metrową, zabytkową daczę niedaleko jeziora z atrakcyjną działką obok zabytkowego kościoła, z murowanymi schodami, drewutnią i obszernym miejscem do grilla...
Ku zdumieniu właściciela, pewnej nocy, grupie oszalałych krasnoludków, udało się także przerobić rybacką łódź na altanę, naprawić rozpadające się daszysko, a nawet wstawić meble. Nie wiem czy z szyszek, ale jeśli już, to raczej jakichś amerykańskich. Na środku podwórka zaś dostawili zabytkową pompę i opierdykali trawniczki, by nie trzeba było zakładać gumofilców w razie jak się chce iść za stodołę wysrać, na przykład.
Nie mnie oceniać wartość pracy podziemnych gnomów z okolic Wałcza, ale zdumienie Nadszyszkownika musiało odebrać mu mowę.
I nie dziwota, bo sranie w pokrzywach nie jest komfortowe z wielu względów. Łatwo to zresztą ocenić po twarzy właściciela i latach doświadczeń w pozycji: na Małysza.
A niech se chłop pomieszka na starość, co mi tam, nawet w stodole...
Ale jak zaczyna kazać wycinać całe lasy i pieprzyć androny o trzmielach i smogu, to mam ochotę kopnąć go w dupę.
To człowiek z gatunku tych, którzy doprowadzili Polskę do rozbiorów.
Te wszystkie szlachcie na zagrodzie równi wojewodzie; to całe staropolskie gówno zwane "Liberum Veto!", cynizm i nieliczenie się z nikim prócz siebie, prostackie chamstwo...
To wszystko widać w jego oczach i w oczach reszty pisowskiej śmietanki, a we mnie budzi jedynie wstręt.
Wytnij pan wszystkie drzewa i się uduś!
Najpierw jednak, swoim zwyczajem, nadam mu ksywę.
Niech mu będzie: "Strobil".
Zwykle nie przyczepiam się do nazwisk, ale właśnie wymyśliłem dowcip...
- Co sobie pomyślał pewien poseł PO przenosząc się do Kaczora?
- Go! Win!
Natomiast szyszka, w zależności od ujęcia, opisywana jest jako organ skupiający narządy rozrodcze. Tu mamy do czynienia odmianą męską, która, w przeciwieństwie do żeńskiej, nie jest formą złożoną. Zapewne w tym należy upatrywać wycenę stodoły Szyszki na kilkanaście tysięcy zyli. Wszak wyglądała tak:
Jakimś dziwnym trafem, tuż po opadnięciu szyszek, przeistoczyła się w łabędzia...
... 300-metrową, zabytkową daczę niedaleko jeziora z atrakcyjną działką obok zabytkowego kościoła, z murowanymi schodami, drewutnią i obszernym miejscem do grilla...
Ku zdumieniu właściciela, pewnej nocy, grupie oszalałych krasnoludków, udało się także przerobić rybacką łódź na altanę, naprawić rozpadające się daszysko, a nawet wstawić meble. Nie wiem czy z szyszek, ale jeśli już, to raczej jakichś amerykańskich. Na środku podwórka zaś dostawili zabytkową pompę i opierdykali trawniczki, by nie trzeba było zakładać gumofilców w razie jak się chce iść za stodołę wysrać, na przykład.
Nie mnie oceniać wartość pracy podziemnych gnomów z okolic Wałcza, ale zdumienie Nadszyszkownika musiało odebrać mu mowę.
I nie dziwota, bo sranie w pokrzywach nie jest komfortowe z wielu względów. Łatwo to zresztą ocenić po twarzy właściciela i latach doświadczeń w pozycji: na Małysza.
A niech se chłop pomieszka na starość, co mi tam, nawet w stodole...
Ale jak zaczyna kazać wycinać całe lasy i pieprzyć androny o trzmielach i smogu, to mam ochotę kopnąć go w dupę.
To człowiek z gatunku tych, którzy doprowadzili Polskę do rozbiorów.
Te wszystkie szlachcie na zagrodzie równi wojewodzie; to całe staropolskie gówno zwane "Liberum Veto!", cynizm i nieliczenie się z nikim prócz siebie, prostackie chamstwo...
To wszystko widać w jego oczach i w oczach reszty pisowskiej śmietanki, a we mnie budzi jedynie wstręt.
Wytnij pan wszystkie drzewa i się uduś!
niedziela, 19 lutego 2017
Tolerancja
No to dziś sobie pogotujemy.
Mam po dziurki od nosa polityki, jakąż więc ironią losu jest to, że większość moich ostatnich postów traktuje właśnie o niej...
Kurde balans!
Ale przecież nie sposób się opanować, by czasem nie przywalić jakiemuś dupkowi z prawicy! Intelektualna rzadzizna i tolerancja wyłącznie dla swoich.
Czy to takie dziwne, że i mój organizm nie toleruje ich także?
Podobnie zresztą jak laktozy w mleku, ale przecież nie golę z tego powodu łba na łyso i nie latam po mieście wrzeszcząc: Jebać krowy!
Nie ja, od sześciu lat, wmawiam wszystkim, że do ścięcia brzozy potrzebnych jest 96 Polaków i samolotu. Nie ja pitolę o nieistniejących od ćwierć wieku komunistach bijących się z nieistniejącymi od siedemdziesięciu lat faszystami i nie ja zdradzam największe tajemnice państwa bełkocząc coś w stylu: Prezydent był na premierze...
Każdemu z pisu wydaje się dziś, że jest absolwentem Hogwartu, a założenie konta przez Kaczyńskiego uspokoi rynki walutowe całego świata.
A dla mnie, to jest tak jak w tym dowcipie o Jasiu, który pyta babci czym do nich przyjechała...
- Pociągiem a czemu pytasz?
- Bo tata mówi, że cię diabli przynieśli.
Dla mnie pis to taki mąż wracający ze spaceru z nieswoim dzieckiem. Dziecko nie jego, ale jaki fajny wózek!
Dlatego nigdy w życiu nie dojdę z pisem do takiego stadium tolerancji jak z żoną, która towarzyszy mi nawet wówczas, gdy idę wyrzucić śmieci. Wolałbym zamienić się z psem na obiad niż popierać tę klikę.
Kończąc ten niedługi wpis o gotowaniu, przedstawię swój prawdziwy stosunek to formacji, którą nazywam "lowanddżastisy"...
Mężczyzna okłada na ulicy kobietę deską...
- Panie! Dlaczego ją pan bijesz?
- To moja teściowa!
- No to kantem ją, kantem!
Jaka szkoda, że czołowy działacz partii politycznej może popełnić samobójstwo tylko w samoobronie!
Mam po dziurki od nosa polityki, jakąż więc ironią losu jest to, że większość moich ostatnich postów traktuje właśnie o niej...
Kurde balans!
Ale przecież nie sposób się opanować, by czasem nie przywalić jakiemuś dupkowi z prawicy! Intelektualna rzadzizna i tolerancja wyłącznie dla swoich.
Czy to takie dziwne, że i mój organizm nie toleruje ich także?
Podobnie zresztą jak laktozy w mleku, ale przecież nie golę z tego powodu łba na łyso i nie latam po mieście wrzeszcząc: Jebać krowy!
Nie ja, od sześciu lat, wmawiam wszystkim, że do ścięcia brzozy potrzebnych jest 96 Polaków i samolotu. Nie ja pitolę o nieistniejących od ćwierć wieku komunistach bijących się z nieistniejącymi od siedemdziesięciu lat faszystami i nie ja zdradzam największe tajemnice państwa bełkocząc coś w stylu: Prezydent był na premierze...
Każdemu z pisu wydaje się dziś, że jest absolwentem Hogwartu, a założenie konta przez Kaczyńskiego uspokoi rynki walutowe całego świata.
A dla mnie, to jest tak jak w tym dowcipie o Jasiu, który pyta babci czym do nich przyjechała...
- Pociągiem a czemu pytasz?
- Bo tata mówi, że cię diabli przynieśli.
Dla mnie pis to taki mąż wracający ze spaceru z nieswoim dzieckiem. Dziecko nie jego, ale jaki fajny wózek!
Dlatego nigdy w życiu nie dojdę z pisem do takiego stadium tolerancji jak z żoną, która towarzyszy mi nawet wówczas, gdy idę wyrzucić śmieci. Wolałbym zamienić się z psem na obiad niż popierać tę klikę.
Kończąc ten niedługi wpis o gotowaniu, przedstawię swój prawdziwy stosunek to formacji, którą nazywam "lowanddżastisy"...
Mężczyzna okłada na ulicy kobietę deską...
- Panie! Dlaczego ją pan bijesz?
- To moja teściowa!
- No to kantem ją, kantem!
Jaka szkoda, że czołowy działacz partii politycznej może popełnić samobójstwo tylko w samoobronie!
sobota, 18 lutego 2017
Anioły i demony
Skrobnąłem wczoraj wpis o habilitowanej missce z KUL-u, która wprowadza plan wytłumaczenia naszym dzieciom, z jaką to niesprawiedliwością spotkała się matka Jezusa będąca pozbawioną zbawiennego wpływu spermy na swój organizm.
Mam jednak podstawy sądzić, że był to pierwszy przypadek in vitro, którym habilitowana tak okrutnie się brzydzi. Cóż bowiem szkodziło Najwyższemu zejść z chmur i spłodzić coś w normalnym trybie? Jestem pewien, że przybywającemu na gniadym wierzchowcu i odzianemu w złoto Adonisowi, prosta wieśniaczka nie powinna się była oprzeć!
Trochę wyobraźni!
Czy w swojej bezgranicznej mądrości Bóg nie wiedział, że owym niepokalanym poczęciem narazi się w przyszłości na śmieszność?
Nie rozumiem boskich działań, ale przecież nie jest on po to, abym go rozumiał. Mnie przypada rola akceptującego, na kolanach, największe nawet nonsensy wypływających spod piór panów w sukienkach, dla których owo pióro jest oczywistym przekazem bożego słowa...
Pewnie dlatego każdy z nich ma tak wielkie o sobie mniemanie. To fajnie zostać nieomylną tubą Nieomylnego.
Podejrzewam, że właśnie dlatego zatracili oni kompletnie resztki pokory, o której tak głośno trąbią. Tak więc wychodzi na to, że każda klecha mówi wyłącznie językiem stwórcy.
To on prowadzi ich różowiutkie paluszki po zeszytach i klawiaturze.
Ale czy tylko ich? Może habilitowaną także?
No kurde!
Nie uczynił z niej demona seksu, to może dał jej chociaż takie błogosławieństwo? Trudno mi to ocenić...
Może Wy coś wiecie na ten temat?
Nie piszcie do mnie o tym!
Wisi mi i powiewa stan zbliżenia owej habilitowanej ze Stwórcą. Bardziej martwię się tym, na jakie konsekwencje, w przyszłości, narażamy rodzące się teraz pokolenie? Zakładam, że nie każdy noworodek będzie wiedział, że pojawił się na tym świecie w wyniku miłosnego zbliżenia dwojga, najczęściej kochających się ludzi, że stał się wynikiem ukształtowanej przez miliony lat ewolucji, a nie żadnych cudów...
Z przykrością stwierdzam, że nigdy może się tego nawet nie dowiedzieć, bo zanim zdąży dorosnąć, habilitowana popieprzy mu w główce bardzo, że dzisiejsze tłumy pół-mózgów zaczną nam się jawić jako śmietanka intelektualistów z MENSY.
Do tego dąży pislandia.
Pisałem o tym po wielokroć... Ciemnotą rządzi się łatwiej...
Ba!
Ciemnocie wystarczy pokazać kierunek, zapędzić do zagrody i dać wody...
A w razie konieczności - wyrżnąć i zgrillować.
Przestańmy się oszukiwać! Gotują nam zwierzęcy folwark. Chwilowo pod postacią sieci dymnych zasłon... Boga, Honoru, Ojczyzny...
Bzdury!
Chodzi o kompletną władzę świń nad kurami i oborą!
Przykłady? Proszę bardzo!
Nowy szef TVP Info, niejaki Dominik Zdort.
Kolejny twarzak - ideowiec... od dalszego mącenia w głowach oglądających jeszcze to telewizyjne gówno.
Nie chce mi się nawet tego komentować! Wystarczy zdjęcie...
Jednak...
Jako niepoprawny optymista, dostrzegam jednak w tym zatęchłym tunelu niewielkie światełko...
Jeżeli to Bóg prowadzi także i moje paluszki po klawiaturze i wie o czym napisałem, piszę, bądź będę kiedyś jeszcze to robił...
To nie wszystko stracone!
Amen
Mam jednak podstawy sądzić, że był to pierwszy przypadek in vitro, którym habilitowana tak okrutnie się brzydzi. Cóż bowiem szkodziło Najwyższemu zejść z chmur i spłodzić coś w normalnym trybie? Jestem pewien, że przybywającemu na gniadym wierzchowcu i odzianemu w złoto Adonisowi, prosta wieśniaczka nie powinna się była oprzeć!
Trochę wyobraźni!
Czy w swojej bezgranicznej mądrości Bóg nie wiedział, że owym niepokalanym poczęciem narazi się w przyszłości na śmieszność?
Nie rozumiem boskich działań, ale przecież nie jest on po to, abym go rozumiał. Mnie przypada rola akceptującego, na kolanach, największe nawet nonsensy wypływających spod piór panów w sukienkach, dla których owo pióro jest oczywistym przekazem bożego słowa...
Pewnie dlatego każdy z nich ma tak wielkie o sobie mniemanie. To fajnie zostać nieomylną tubą Nieomylnego.
Podejrzewam, że właśnie dlatego zatracili oni kompletnie resztki pokory, o której tak głośno trąbią. Tak więc wychodzi na to, że każda klecha mówi wyłącznie językiem stwórcy.
To on prowadzi ich różowiutkie paluszki po zeszytach i klawiaturze.
Ale czy tylko ich? Może habilitowaną także?
No kurde!
Nie uczynił z niej demona seksu, to może dał jej chociaż takie błogosławieństwo? Trudno mi to ocenić...
Może Wy coś wiecie na ten temat?
Nie piszcie do mnie o tym!
Wisi mi i powiewa stan zbliżenia owej habilitowanej ze Stwórcą. Bardziej martwię się tym, na jakie konsekwencje, w przyszłości, narażamy rodzące się teraz pokolenie? Zakładam, że nie każdy noworodek będzie wiedział, że pojawił się na tym świecie w wyniku miłosnego zbliżenia dwojga, najczęściej kochających się ludzi, że stał się wynikiem ukształtowanej przez miliony lat ewolucji, a nie żadnych cudów...
Z przykrością stwierdzam, że nigdy może się tego nawet nie dowiedzieć, bo zanim zdąży dorosnąć, habilitowana popieprzy mu w główce bardzo, że dzisiejsze tłumy pół-mózgów zaczną nam się jawić jako śmietanka intelektualistów z MENSY.
Do tego dąży pislandia.
Pisałem o tym po wielokroć... Ciemnotą rządzi się łatwiej...
Ba!
Ciemnocie wystarczy pokazać kierunek, zapędzić do zagrody i dać wody...
A w razie konieczności - wyrżnąć i zgrillować.
Przestańmy się oszukiwać! Gotują nam zwierzęcy folwark. Chwilowo pod postacią sieci dymnych zasłon... Boga, Honoru, Ojczyzny...
Bzdury!
Chodzi o kompletną władzę świń nad kurami i oborą!
Przykłady? Proszę bardzo!
Nowy szef TVP Info, niejaki Dominik Zdort.
Kolejny twarzak - ideowiec... od dalszego mącenia w głowach oglądających jeszcze to telewizyjne gówno.
Nie chce mi się nawet tego komentować! Wystarczy zdjęcie...
Jednak...
Jako niepoprawny optymista, dostrzegam jednak w tym zatęchłym tunelu niewielkie światełko...
Jeżeli to Bóg prowadzi także i moje paluszki po klawiaturze i wie o czym napisałem, piszę, bądź będę kiedyś jeszcze to robił...
To nie wszystko stracone!
Amen
Subskrybuj:
Posty (Atom)








